Wędrowiec i jego cień

Nie ma żadnych stu najlepszych książek czy autorów! Nie istnieje żadna ogólnie słuszna, niepodważalna krytyka – Hermann Hesse, Obcowanie z książkami
Są autorzy, którzy pukają do naszych drzwi, wpuszczamy ich, coś nam przynoszą, i wychodzą nie powracając. Są też tacy, którzy, odwiedzając nas, nie wychodzą już nigdy. Do tego drugiego typu autorów zaliczam Hermanna Hessego. Tego lata Świat Książki wydał jego biografię i nie mogłem przejść obojętnie. Pamiętam, usłyszałem gdzieś kiedyś, że Hesse był jednym z nielicznych, który posiadł obcą człowiekowi Zachodu możliwość wejrzenia we Wschodni sposób postrzegania otaczającego nas świata, było to dobrym zwiastunem mojej fascynacji jego twórczością. Jednak po przeczytaniu ponad siedmiuset stronicowej historii życia uznałem, że poznałem Hessego na nowo. Na nowo nie znaczy wcale, że gorzej. Znaczy to tylko tyle, że ujrzałem w nim zwykłego człowieka, który pomimo swego kunsztu pisarskiego był człowiekiem z całym bagażem zachowań i przywar, które charakteryzują słowo „człowiek”.

Co zapadło mi w pamięć?

Przede wszystkim wychowywanie się w rodzinie owładniętej sekciarskimi zapędami, charakterystycznymi dla pietystów – skrajnego odłamu protestantyzmu. I to pomimo nasiąknięcia rodziny Hessego wpływami dalekowschodnimi w trakcie misji. Ciągła indoktrynacja ze strony matki, ojca oraz rodzeństwa doprowadza Hessego do oddzielenia się grubym murem od sposobu ujmowania świata przez jego rodzinę.
Portret Hermanna Hessego z 1905 roku autorstwa Ernsta Würtenbergera
Drugim ważnym wydarzeniem dla rozwoju wewnętrznego i zarazem społecznego niemieckiego noblisty była działalność związana z pomocą dla jeńców wojennych podczas pierwszej wojny światowej. Wysyłanie do obozów książek, wydawanie czasopisma „ku pokrzepieniu serc” i ogromne niezrozumienie ze strony Niemców w trakcie wojny, jak też w czasach powojennych – podarowane książki i teksty dotyczące wojny pisane przez Hessego przerastały swoje czasy, wyprzedzały czas o następną wojnę. Hesse nie bał się pokazać Niemcom jako pacyfista-patriota, odpowiedzialny za swoich współtowarzyszy niedoli, nie popadając przy tym w szczekliwy ton późniejszych wystąpień Hitlera i jemu podobnych. 
Zachowanie Hessego na tyle wyprzedzało myślenie niemieckiego społeczeństwa (i nie tylko niemieckiego), że był on jednym z najbardziej znienawidzonych pisarzy wśród swoich rodaków.
Trzecim, chyba ostatnim, uderzającym wycinkiem biografii Hermanna Hessego, był jego stosunek do swoich żon i dzieci. Zrywa więzy z pietystami, angażuje się w duchową naprawę zniszczonych wojną Niemiec – wydawać by się mogło, że stanie on na wysokości zadania w stosunku do tych, z którymi idzie przez życie. Nic bardziej mylnego. Poprzez swoja zatwardziałość i zarazem nieumiejętność współżycia z najbliższymi pierwsze małżeństwo doprowadzone zostaje do ruiny, drugie jest bardziej kaprysem niż rzeczywistym pragnieniem miłości, trzecie zaś to obraz dwóch twierdz w jednym domu. Ciekawych tych spraw odsyłam do źródeł.
Przypomniał mi się jeszcze jeden epizod z życia Hessego. W czasach, gdy nie udawało mu się związać końca z końcem, tworzył on własnym sumptem wydania swoich dzieł, umieszczając w nich akwarele własnego autorstwa. Praca chałupnicza, wymagająca zaangażowania nie tylko w treść, ale również w formę, za każdym razem inną. Zastanawiam się, co Hesse mógłby uczynić w dzisiejszych czasach, przy tym ogromie możliwości związanych z technologią.

Oprócz tego…

Postanowiłem z tej potężnej biografii zrobić swego rodzaju kolaż, który ukazywałby Hermanna Hessego w różnych ujęciach. Utkwiła mi reprodukcja obrazu Arnolda Bocklina pt. Wyspa umarłych, z którą pisarz nie rozstawał się w pewnym okresie swojego życia. Można powiedzieć, że obraz ten był dla niego tym, czym dla nas jest aktualnie plakat dobrego zespołu muzycznego lub aktora:
Poniżej zaś przedstawiam znalezione przeze mnie utwory oraz autorów, do których Hermann Hesse był przywiązany. Może ktoś skorzysta z podpowiedzi dobrej lektury.
  • Bhagawadgita (Pieśni Pana) 
  • Edward Bellamy, W roku 2000 
  • Jacob Burckardt, Rozważania o historii powszechnej, Kultura Odrodzenia we Włoszech 
  • Joseph von Eichendorff, Z życia nicponia 
  • Johann Wolfgang von Goethe, Zmyślenie i prawda, Wilhelm Meister, Lis przechera 
  • E.T.A. Hoffmann, Złoty garnek 
  • Ernst Jünger, Przy murze czasu 
  • Gottfried Keller, Zielony Henryk 
  • Novalis, Henryk von Ofterdingen 
  • Paul Sabatier, Życie św. Franciszka z Asyżu
  • Fiodor Dostojewski
    Maszyna do pisania Hermanna Hessego
  • Heinrich Heine 
  • Tomasz i Henryk Mannowie 
  • Fryderyk Nietzsche 
  • Wilhelm Raabe 
  • Adalbert Stifter 
  • Theodor Storm 
  • Robert Walser

Wilk stepowy…

Na zakończenie tej wyprawy do świata Hermanna Hessego dwa cytaty z Wilka stepowego i trailer filmu Wilk stepowy z 1972 roku. Czy \”wesołe łowy…\” czegoś Wam nie przypominają?

Pociągnął mnie napis:

Hejże na wesołe łowy
Wielkie polowanie na samochody

Otworzyłem wąskie drzwi i wszedłem do środka. Coś gwałtownie wciągnęło mnie w głośny i pełen podniecenia świat. Ulicami pędziły samochody, po części opancerzone, i urządzały polowanie na pieszych, miażdżyły i unicestwiały, rozgniatając o mury domów. Zrozumiałem od razu: była to walka między ludźmi a maszynami, od dawna przygotowywana, długo oczekiwana, długo ze strachem przewidywana i wreszcie doprowadzona do wybuchu. Wszędzie leżały ciała zabitych i poszarpanych, wszędzie potrzaskane, pogięte, na wpół spalone samochody, nad opustoszałym pobojowiskiem krążyły samoloty; z wielu dachów i okien także i do nich strzelano ze strzelb i karabinów maszynowych. Dzikie, wspaniale podniecające afisze o wielkich, płonących jak pochodnie literach, rozlepione na wszystkich murach, nawoływały naród, by wreszcie ujął się za ludźmi przeciw maszynom, by wreszcie pozabijał tłustych, pięknie ubranych, pachnących bogaczy, którzy za pomocą maszyn wyciskają tłuszcz z bliźnich, by pozabijał ich wreszcie wraz z wielkimi, kaszlącymi, wściekle warczącymi, diabelnie turkoczącymi samochodami, by wreszcie podpalił fabryki i sponiewieraną ziemię nieco uprzątnął i wyludnił, aby znów mogła rosnąć trawa, by zakurzony świat cementu mógł znowu stać się czymś takim jak las, łąka, pastwisko, strumyk i moczar. Natomiast inne plakaty, cudownie namalowane, wspaniale wystylizowane, utrzymane w delikatniejszych, mniej jarmarcznych barwach, niesłychanie mądrze i inteligentnie zredagowane, w przeciwieństwie do tamtych plakatów wzruszająco ostrzegały ludzi posiadających i zamożnych przed grożącym chaosem i anarchią, przedstawiały w sposób naprawdę rozczulający błogosławieństwo porządku, pracy, własności, kultury i prawa, wychwalały maszyny jako największy i najnowszy wynalazek człowieka, dzięki któremu ludzie staną się bogami. Z zadumą i podziwem czytałem te plakaty, zarówno czerwone, jak i zielone, bajecznie działała na mnie ich płomienna wymowa, ich zniewalająca logika, miały rację; głęboko przekonany stawałem to przed jednym, to przed drugim, aczkolwiek przeszkadzała mi w tym dość ostra strzelanina dookoła. No cóż, sprawa zasadnicza była jasna: toczyła się wojna, gwałtowna, rasowa i niezwykle sympatyczna, w której nie chodziło o cesarza, republikę, granice, chorągwie i barwy, i tym podobne raczej dekoracyjne i teatralne rekwizyty, a w gruncie rzeczy o łajdactwa, lecz taka wojna, w której każdy, któremu było zbyt duszno na świecie i któremu życie niezbyt już smakowało, dawał dobitny wyraz swemu niezadowoleniu i dążył do zapoczątkowania powszechnego zniszczenia tego cywilizowanego świata blichtru. Widziałem, jak żądza niszczenia i mordowania jasno i śmiało wyzierała z roześmianych oczu, a i we mnie rozkwitały wysoko i bujnie te czerwone, dzikie kwiaty, a oczy też się śmiały. Z radością włączyłem się do walki.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=YQ8xjVASGX8?rel=0]

Tak to jest: czytelnik najwyższego stopnia nie jest już w ogóle czytelnikiem. Gwiżdże na Goethego. Nie potrzebuje Szekspira. Czytelnik ostatniego stopnia w ogóle już nie czyta. Po co mu książki? Czyż nie ma całego świata w sobie samym?

Naukowo, czyli rzecz o Fauście

Piszę aktualnie pracę związaną z nowelą pozytywistyczną i wpadłem na pomysł, że będę się z Wami dzielił moimi jakimiś pracami. Wiadomym faktem jest to, że nie zawsze napisze się rzecz na tzw. \”miarę\”, ale jak kogoś zaciekawi co robię to bardzo będę się cieszył.

W najbliższym czasie pojawi się z pewnością wspomniana praca o nowelach i mała perełka, czyli biografia Baudelaire\’a wzbogacona wycinkami jego twórczości i ilustracjami z epoki. Może jeszcze Marquez;).

Postać Doktora Fausta, jej znaczenie dla kultury i dziedzictwa europejskiego

Rzekł Jahwe do szatana: ?Oto cały

majątek jego w twojej mocy. Tylko

na niego samego nie wyciągaj ręki?.

I odszedł szatan sprzed oblicza Jahwe

Księga Joba 1, 12[1]

Opowieść o człowieku oddającym duszę szatanowi za dobra doczesne lub wiedzę jest najprawdopodobniej tak stara jak ludzkość. Pierwszym bohaterem faustycznym możemy nazwać biblijną Ewę, która poddała się słowom węża i skusiła się na poznanie dobra i zła. Na przestrzeni dziejów ludzkości możemy spotkać wiele postaci, które tenże schemat powielają. Podając za P. Oczko złe duchy służyły królowi Salomonowi, Zaratustrze, Szymonowi Magowi i wielu innym[2]. Nie zabrakło wśród tych postaci również Johanna Georga Fausta (ok. 1480-1536), postaci, na której wzorowali swoich bohaterów literackich Ch. Marlowe, J.W. Goethe i T. Mann.
Johann Georg Faust

Życie historycznego Fausta przypada na okres europejskiego renesansu i wiąże się ściśle z obyczajowością tamtych czasów. Pierwsze wzmianki o Fauście pochodzą od współczesnego mu maga Trithemiusa oraz z pism Melanchtona[3]. Według zapisków wyżej wymienionych postaci można określić dwa bieguny postrzegania doktora Fausta:

  • pierwszy pogląd, wysuwany przez Trithemiusa, uznawał Fausta za kuglarza i oszusta czyniącego złą sławę wszelkim postaciom magii,
  • z kolei pogląd Melachtona uznawał złego maga z Wittenbergi za osobę czyniącą rzeczy nieprawdopodobne, któremu niewątpliwie bliska charakterologicznie była postać Szymona Maga.

Jeżeli dodamy do tych charakterystyk zapiski bazylejskiego pastora Jana Gasta, opisującego Faustusa jako osobę podróżującą z nieodłącznymi kompanami: czarnym kotem i psem, która to postać ginie uduszona przez szatana, a ciało zmarłego ?przytwierdzone? zostało twarzą do ziemi, to nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy mamy do czynienia z rzeczywistą postacią historyczną czy też z fantazją ludzi epoki[4].

Ujęcie Doktora Fausta w ten sposób już za jego życia staje się fascynującym tematem wielu dzieł literackich (choć nie tylko) począwszy od renesansu, a skończywszy na współczesności.

Niemieckie początki

Pierwsze anonimowe dzieło ujmujące Fausta jako bohatera literackiego pojawia się we Frankfurcie nad Menem w roku 1587 za sprawą Johanna Spiessa. Opowieść gminna o doktorze Johannie Fauście, wielce znakomitym czarnoksiężniku i magu szybko zdobyła sławę i stała się jedną z najpopularniejszych ksiąg jarmarcznych sprzedawanych w Niemczech. Do końca XVI wieku pojawiło się 25 wydań tego dzieła, w miarę szybko zostało ono przetłumaczona na język francuski, angielski, niderlandzki oraz czeski.

Oparta na życiorysie Fausta Opowieść gminna o doktorze Johannie Fauście zawiera w sobie wszystkie podstawowe elementy, które będą w przyszłości wyróżniały bohatera faustowskiego przedstawianego w kulturze europejskiej. Pojawia się 24-letni pakt z diabłem, żądza wiedzy, romanse z kobietami realnymi oraz fikcyjnymi (Helena Trojańska), są także cuda czynione w piwnicy Auerbacha. Stworzona przez anonimowego autora opowieść o Fauście ukazała ponadto typ bohatera renesansowego, który wybiera zamiast zbawienia życie ulotne, doczesne, który pragnie poznawać i zmieniać świat pomimo zakazów Kościoła.

Tragiczna historia życia i śmierci doktora Jana Fausta Christophera Marlowe\’a

Twórcą, który przyczynił się do unieśmiertelnienia postaci Johanna Fausta był angielski pisarz Christopher Marlowe. W wydanym w 1592 roku dziele pt. Tragiczna historia życia i śmierci doktora Jana Fausta[5] zawarł Marlowe opowieść nie tyle o złym czarowniku sprzeciwiającym się Kościołowi, co o tragicznej postaci wyznającej renesansowe wartości. Jan Faust poza pragnieniem bycia wielką osobowością zastanawia się również nad zasadami rządzącymi konstrukcją wszechświata pytając Mefistofelesa:

Powiedz teraz, kto stworzył świat?[6]

Poddaje tym samym w wątpliwość pogląd Kościoła, iż świat został stworzony przez Boga. Nakreślona przez Marlowe\’a postać waży się zbuntować przeciwko ustalonemu porządkowi, wybierając wiedzę w pełni akceptuje postanowienia paktu z szatanem. Faust Marlowe\’a jest w pełni świadomy swych wyborów i pomimo swej klęski nie jest w stanie bezgranicznie zaufać Bogu, nie pozwala mu w tym zdobyta wiedza i ludzka duma. Przyglądając się natomiast bliżej stosunkowi Faustusa do Heleny Trojańskiej można zauważyć, że jego fascynacja Heleną nie jest oparta tylko   na żądzy, lecz na pragnieniu piękna jej postaci i ducha.

Jak więc widać postać doktora Fausta w ujęciu Marlowe\’a odbiega od pierwotnych źródeł niemieckich. Faust został nakreślony szerzej od strony jego wnętrza, duchowości, nie jest również strasznym czarodziejem czyniącym wokół siebie zło. Aby Faust został właściwie odebrany przez odbiorców dzieła, Marlowe porównał Fausta z Ikarem:

Woskowe skrzydła nie wzniosły go wyżej,

Niżeli mógłby sięgnąć, więc niebiosa zmówiły się

Na jego zgubę[7]

Postać bohatera faustycznego za sprawą Christophera Marlowe\’a wkroczyła do świadomości powszechnej i powszechność ta widoczna była w całym XVII wieku, gdzie wystawiano ogromną ilość sztuk kukiełkowych, baletów oraz pantonim, często spłaszczając wieloznaczny charakter dzieła elżbietańskiego autora. Do wielkiej literatury Faust powrócił dopiero za sprawą J. W. Goethego.

Faust Goethego

Myśliciel i dramaturg oświeceniowy G.E. Lessing w swoich krytycznych tekstach polemizujących z poglądami J. Ch. Gottschedem ukazuje swój wyraz dezaprobaty odnośnie tematu Fausta w kulturze i literaturze niemieckiej. W swoich wypowiedziach nie szczędzi słów krytyki:

[…] tylko motłoch wałęsa się z D. Faustem i podobnymi książkami, które jednak czasem wyjmujemy mu z rąk […][8].

Jakby posłuchawszy tego i podobnych określeń Lessinga sięga po temat Fausta J. W. Goethe, który ?wyjął z motłochowi z rąk?. Na fali popularności motywu faustowskiego w schyłkowym okresie oświecenia niemieckiego (motyw faustowski wykorzystywali m.in. P. Weidmann, M. Muller, M. von Klinger) Goethe rozpoczyna swą przygodę z doktorem Faustem.

Pierwsze wersy utworu napisane zostały już w roku 1768, prace z przerwami trwały praktycznie do śmierci w 1832 roku. W porównaniu z dziełem Marlowe\’a tematycznie Faust Goethego poszerzony został o nieszczęśliwą miłość do Małgorzaty oraz wcielenie się przez Fausta w rolę władcy. Ze względu na zmianę samego motywu faustycznego dodać możemy również temat z Prologu w Niebie, gdzie mamy do czynienia z wywodzącym się z Księgi Hioba motywem zakładu Boga z Mefistofelesem o duszę Fausta:
Ilustracja do \”Fausta\” wykonana przez Goethego

Mefistofeles

O zakład idę! Tego też stracicie!

Jeśli mi swoją wyrazicie zgodę,

Już ja ścieżkami mymi go powiodę.

Pan

Dopóki ziemskim cieszy się on życiem,

Nie bronięć śmiało koło niego krążyć.

Wiadomo: błądzi człowiek, póki dąży. [?]

A zatem zgoda. Tobie go powierzam.

Odciągnij ducha tego od praźródła

I jeślić tylko ująć go się uda,

W dół go poprowadź własną twoją ścieżką.[9]

Sam Faust również skreślony jest odmiennie od wersji Marlowe\’a. To nie pragnienie wiedzy, posiadania jest motorem do uległości wobec pokus Mefista, Faust zdobył już wszelką wiedzę:

Przestudiowałem wszystkie fakultety,

Ach, filozofię, medycynę, prawo

I teologię też, niestety,

Do dna samegom wgryzł się pracą krwawą –

I jak ten głupiec u mądrości wrót

Stoję ? i tyle wiem, com wiedział wprzód.[10]

Doktor Faust nie żąda od Mefistofelesa materialnych dóbr, ale możliwości samorealizacji, spełnienia w życiu, by móc wypowiedzieć słowa: ?trwaj chwilo, jesteś piękna?.

Jeśli prześledzimy treść utworu Goethego, możemy zauważyć, że zmiana świata przedstawionego, zasygnalizowana na początkowych kartach Fausta, jest konsekwentnie realizowana na przestrzeni całego dramatu. Gdzież dawnemu Faustowi do nieszczęśliwej miłości, gdzież do smutku po śmierci bliskich osób. Goethe stworzył wzór bohatera faustowskiego w oparciu o mit prometejski i należałoby się zastanowić, jakże Mefistofeles mógłby kiedykolwiek wygrać zakład, skoro mit o Prometeuszu i mit o Lucyferze w niedwuznaczny sposób ze sobą współistnieją. Tak więc nawet w zakończeniu goethowskiej wersji Fausta mamy do czynienia ze zmianą, główny bohater nie umiera dla szatana lecz dla Boga i do Niego podąży.

Motyw faustowski pojawiał się po goethowskim ujęciu wielokrotnie. Przykładem mogą być XIX-wieczne opery Radziwiłła, Spohra, Donizettiego, Bertina; pojawiło się też wiele utworów muzycznych nawiązujących do Fausta, m.in. dzieła takich znakomitości jak Mehler, Rubinstein, Liszt, Wagner, Berlioz. Należałoby również wymienić powieść Doktora Faustusa Tomasza Manna oraz Rembrandta i Salvadora Dali, którzy namalowali obrazy pod wpływem Fausta.

Jak widać, na przestrzeni kilku stuleci historia życia postaci o wątpliwej proweniencji przyczyniła się do tworzenia wielkich utworów, które zaliczamy do kanonu w poszczególnych dziedzinach działalności kulturalnej. Ciągły wpływ motywu faustowskiego na kulturę współczesną dowodzi dodatkowo, że doktor Faust niesie w sobie pokłady nieprzemijających tematów takich jak rozum a wiara, poświęcenie jednostek dla dobra ogółu czy też hierarchia wartości w życiu człowieka.

Bibliografia

  1. Anonim,  Historia o doktorze Faustusie (1587), Wrocław 2002
  2. Goethe J.W., Faust, tłum. F. Konopka, Warszawa 1993
  3. Marlowe Ch., Tragiczna historia doktora Fausta, tłum. J. Kydryński, Kraków 1982
  4. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań ? Warszawa 1971
  5. Oczko P., Życie i śmierć doktora Fausta, złego czarnoksiężnika, w literaturze angielskiej od wieku XVI po romantyzm, Kraków 2010


[1]   Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań ? Warszawa 1971.

[2]   P. Oczko, Życie i śmierć doktora Fausta, złego czarnoksiężnika, w literaturze angielskiej od wieku XVI po romantyzm, Kraków 2010.

[3]   W. Kunicki, Wprowadzenie [w:] Historia o doktorze Faustusie (1587), Wrocław 2002, s. 23-27.

[4]   Tamże, s. 29.

[5]   Oryg: The Historie of the damnable life, and deserved death of Doctor John Faustus.

[6]   Ch. Marlowe, Tragiczna historia doktora Fausta, tłum. J. Kydryński, Kraków 1982, s. 35.

[7]   Tamże, s. 8.

[8]   W. Kunicki, Wprowadzenie [w:] Historia o doktorze Faustusie (1587), Wrocław 2002, s. 51.

[9]   J. W. Goethe, Faust, tłum. F. Konopka, Warszawa 1993, s. 18-19.

[10] Tamże, s. 23.