Teatr Syrena uczestnikiem pierwszego w Polsce hackathonu „HackArt”.

Rozpoczął się ogólnopolski hackathon “Hackart”, organizowany przez platformę ChallengeRocket.com we współpracy z instytucjami kultury w Warszawie. W ramach tego projektu teatry, muzea, orkiestry zapraszają programistów, grafików/designerów oraz wszystkie inne osoby mające pomysł na połączenie nowych technologii ze światem kultury.
Programiści z całej Polski nadsyłają swoje propozycje prototypów innowacyjnych aplikacji z przeznaczeniem dla instytucji kultury i sztuki. Dla najlepszych czekają nagrody oraz możliwość współpracy z inwestorami, mentorami oraz beneficjentami tego projektu. Poza Teatrem Syrena udział w wydarzeniu biorą Narodowa Galeria Sztuki – Zachęta, Muzeum Warszawy oraz Orkiestra Sinfonia Varsovia. W jury hackathonu zasiedli m.in. dyrektorzy Teatru Syrena – Jakub Biegaj i Wojciech Malajkat.
Interaktywna forma prezentowania repertuarów, narzędzia wspomagające działalność placówek kulturalnych czy innowacyjne sposoby zainteresowania młodej publiczności wydarzeniami w muzeach, teatrach, filharmoniach – oto przykładowe wyzwania stojące przed uczestnikami hackathonu „HackArt”, pierwszego w Polsce konkursu łączącego środowiska kultury, biznesu i nowych technologii.
Szczegóły znajdują się na stronie: www.hackart.challengerocket.com.

Anna Dymna czyta „Stryjeńską”

Wyjątkowa opowieść reporterska zagości na antenie Programu 3 już w najbliższy poniedziałek 22 lutego o godz. 11.50. Fani dobrej literatury będą mogli posłuchać kolejnej w tym roku, znakomitej radiowej adaptacji – „Stryjeńska. Diabli nadali” Angeliki Kuźniak w doskonałej interpretacji Anny Dymnej.
Zofia Stryjeńska (1891-1976) była malarką na śmierć i życie, budziła podziw i zawiść, zaznała zarazem wielkiej sławy, jak i nędzy. – Na jej los miała również wpływ chwiejna niepodległość kraju oraz elity kulturalne międzywojennej Polski – Iwaszkiewicz, Lechoń, Tuwim, Pawlikowska-Jasnorzewska, Boy, Witkacy, a zaraz potem Hitler i Stalin – czytamy w zapowiedzi książki „Stryjeńska. Diabli nadali” Angeliki Kuźniak – znakomitej dziennikarki i reportażystki, autorki m.in. „Marlene” (2009) i „Papuszy” (2013).

O czym rozmawiała cyganeria warszawska, krakowska, zakopiańska, paryska? Co ich łączyło z Zofią Stryjeńską? Z kim się artystka przyjaźniła? Czego się bała? Jak wyglądał jej związek z wybitnym architektem Karolem Stryjeńskim? O czym milczała? Jak na jej decyzje wpływało macierzyństwo? To tylko kilka z setek wnikliwych pytań, które zadaje Angelika Kuźniak, pozwalając nam w Zofii Stryjeńskiej zobaczyć człowieka z krwi i kości, a w jej rozterkach ponadczasowe dylematy.
Na podstawie tej powieści reporterskiej Trójka przygotowała – pod kierunkiem Barbary Marcinik – radiową adaptację „Stryjeńskiej”. Emisja 30 odcinków od 22 lutego do 1 kwietnia – codziennie od poniedziałku do piątku o godz. 11.50. Czyta znakomita aktorka Anna Dymna.
Książkę opublikowało w grudniu 2015 r. – pod patronatem Trójki – wydawnictwo Czarne.

Wieści z Trójki: 53. urodziny i Srebrne Usta

Trójka świętuje 53. urodziny – koncert Archive

1 kwietnia Program 3 Polskiego Radia obchodzi 53. urodziny. Z tej okazji w poniedziałek 30 marca w Studiu Koncertowym im. Agnieszki Osieckiej przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 wystąpi znakomita angielska grupa Archive. Natomiast w środę 1 kwietnia rozgłośnia przyzna jednemu z polskich miast Trójkowy Znak Jakości.
Program 3 Polskiego Radia powstał 53 lata temu, dokładnie 1 kwietnia 1962 roku. Z okazji swoich urodzin Trójka przygotowała muzyczny prezent dla swoich słuchaczy – w poniedziałek 30 marca przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 wystąpi grupa Archive.
Anglicy przyjeżdżają do Polski, by w dniach 26-29 marca zagrać w czterech miastach biletowane koncerty dla szerokiej publiczności – kolejno w:  Krakowie, Warszawie, Gdańsku i Poznaniu. Piąty ich występ w naszym kraju będzie jednak wyjątkowy, wręcz kameralny – grupa wystąpi w Studiu Koncertowym im. Agnieszki Osieckiej jedynie dla 150 widzów.
Zespół wraca do studia im. Agnieszki Osieckiej po 9 latach. Poprzednim razem Anglicy wystąpili w Trójce dokładnie 19 czerwca 2006 roku. W ostatnich miesiącach ukazały się dwa nowe wydawnictwa zespołu – w maju 2014 r. grupa zaprezentowała swój film „Axiom”, któremu towarzyszył soundtrack o tym samym tytule. Z kolei 12 stycznia 2015 r. pojawił się na rynku dziesiąty album grupy pt. „Restriction”. Krążek ten promowany jest zestawem trzech singli, które zostały zaprezentowane jednocześnie: „Feel It”, „Black And Blue” oraz „Kid Corner”. Drugi z tych utworów zajmuje obecnie 15. miejsce na „Liście przebojów Programu 3”.
Transmisja koncertu Archive na antenie Trójki w poniedziałek 30 marca o godz. 19.05.
Z kolei 1 kwietnia Program 3 przyzna jednemu z polskich miast – po raz pierwszy w historii – „Trójkowy Znak Jakości”. Wyróżnieniem tym rozgłośnia docenia od 2009 roku najbardziej wartościowe książki i płyty. Z okazji przyznania prestiżowego znaku miastu, Trójka poświęci temu wydarzeniu niemal cały dzień. W środę 1 kwietnia w bloku „Do południa” (godz. 9.00-12.00) Michał Nogaś zaprezentuje zestaw dźwiękowych zagadek dla słuchaczy, którzy będą mieli za zadanie odgadnąć, o jakim mieście mowa. Rozstrzygnięcie konkursu w popołudniowej audycji „Zapraszamy do Trójki” (godz. 16.00-19.00).

Elżbieta Bieńkowska zwyciężczynią plebiscytu Trójki „Srebrne Usta 2014”

Zakończył się plebiscyt Programu 3 Polskiego Radia na najbardziej zaskakującą i zabawną wypowiedź osoby z polskiej sceny politycznej. Podczas uroczystej gali, która odbyła się 27 marca w Studiu Muzycznym Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej, nagrodą „Srebrne Usta 2014” uhonorowana została była wicepremier i minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. W finałowej trójce znaleźli się również: wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński oraz poseł Jarosław Kalinowski.
Zwyciężczynią tegorocznego plebiscytu została Elżbieta Bieńkowska – obecna Europejska Komisarz ds. Rynku Wewnętrznego i Usług. Słuchaczom Trójki i internautom spodobała się jej wypowiedź z 20 stycznia ub.r.: „Pa­sa­że­rom to można tylko po­wie­dzieć jakby: sorry, mamy taki kli­mat, no nie­ste­ty”.
Drugie miejsce przypadło ministrowi gospodarki i prezesowi PSL Januszowi Piechocińskiemu za zdanie: „Pol­sko, pa­mię­tasz? Wo­jen­ko, wo­jen­ko, cóżeś Ty za pani… I dali mu ko­ni­ka ci­sa­we­go. I po­szła w bój szara pie­cho­ta, a pierw­sza bry­ga­da na stos rzu­ci­ła swój nie tylko los. Pol­sko pa­mię­tasz? Gdzie są chłop­cy z tam­tych lat, gdzie dziew­czę­ta… Pol­sko, pa­mię­tasz? Ba­gnet na broń! Pa­mię­tasz ro­man­tycz­nych po­etów, któ­rzy two­rzy­li kli­mat. Pa­mię­tasz ku po­krze­pie­niu serc li­te­ra­tu­rę, jej mło­do­wiej­skie wiesz­cze­nie, że trze­ba być go­to­wym, kiedy za­brzmi złoty róg. Pol­sko, pa­mię­tasz? Wróć Ja­sień­ku z tej wo­jen­ki, wróć… Nie rzu­cim ziemi, skąd nasz ród. Nie damy po­grześć mowy. Pol­ski my naród, pol­ski ród! ”.
Na trzecim miejscu uplasował się Jarosławowi Kalinowski, poseł PSL i autor powiedzenia: „Ja spró­bu­ję tak to wy­tłu­ma­czyć może: nie ma tego złego, co by na dobre za chwi­lę… nie daj Boże, żeby w ogóle przy­szło, ale jeżeli przyj­dzie, to żeby wy­szło”.
W finałowej dziesiątce znaleźli się ponadto: Ryszard Czarnecki, Jarosław Kaczyński, Prezydent RP Bronisław Komorowski, Leszek Miller, Tomasz Nałęcz, Jacek Rostowski  i Donald Tusk.
Gala wręczenia nagród odbyła się 27 marca w Studiu Muzycznym Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej w Warszawie. Poprowadzili ją Beata Michniewicz i Wojciech Zimiński. O dobry nastrój widzów i słuchaczy zadbał Kabaret Jurki.
Transmisji z gali oraz wypowiedzi nominowanych polityków można posłuchać na stronie: polskieradio.pl/trojka/srebrneusta.
* * *
Srebrne Usta to plebiscyt Programu 3 Polskiego Radia, w którym słuchacze wybierają niebanalne wypowiedzi polskich polityków. Został wymyślony w 1992 roku przez Beatę Michniewicz. Obradujący wówczas Sejm I kadencji obfitował w osobowości wyróżniające się niebanalnym językiem. Posłowie prześcigali się w obrazowych przenośniach, celnych ripostach, niespotykanych figurach retorycznych. Stało się ważne nie tylko to, co kto mówi, lecz także jak to robi. Dziennikarze radiowej Trójki postanowili utrwalić na taśmie oraz w ludzkiej pamięci te zwroty i wyrażenia, które ze względu na swą treść nie zawsze miały szansę przejść do historii. Inicjatorzy plebiscytu mieli poza tym nadzieję, że spojrzenie z przymrużeniem oka na politykę, niekiedy brutalną i zawiłą, dobrze zrobi zarówno jej aktorom, jak i obserwatorom. W myśl przysłowia „mowa jest srebrem, a milczenie złotem” zaproponowali słuchaczom Trójki plebiscyt „Srebrne Usta”.
W poprzednich edycjach zdobywcami „Srebrnych Ust” byli między innymi: Władysław Bartoszewski, Renata Beger, Zyta Gilowska, John Abraham Godson, Grzegorz Kołodko, Bronisław Komorowski, Janusz Korwin-Mikke, Aleksander Kwaśniewski, Leszek Miller, Waldemar Pawlak, Jan Maria Rokita, Nelli Rokita, Marek Sawicki, Donald Tusk i Lech Wałęsa.

List otwarty do Pani Prezes Empiku Ewy Szmidt-Belcarz oraz odpowiedź tejże – obiecana część druga

Mało kto pamięta, że dzisiejszy EMPIK był KMPiK-iem, czyli Klubem Międzynarodowej Prasy i Książki. W Trójmieście były trzy, przynajmniej w moim oglądzie późnej komuny: w Gdańsku na Długiej, w Sopocie na Monciaku i w Gdyni na Świętojańskiej, róg Żwirki i Wigury. Prasa zagraniczna, plakaty w dużym formacie i płyty winylowe – to pamiętam. Raczej kameralnie. Jakiś stolik i kilka krzesełek. Później nastał czas przemian i z KMPiK-u stworzony został EMPIK, pierwsze \”megastore\’y\”, jeszcze z olbrzymimi działami z książką i miejscami do siedzenia, gdzie rzeczywiście można było poczytać więcej niż trochę, przyjazny dział prasy i miejsce z ciekawą muzyką. Wszystkie dodatki Ikei, świeczki i pamiątki znad morza były zawsze gdzieś w kącie. Mijał czas i zaczęła się ekspansja tych, co na uboczu: koszulki, kubki i inna chińszczyzna. Teraz, za sprawą blogowych reakcji na los osób zatrudnionych w EMPIK-u i listów ludzi kultury do prezes firmy, wszyscy wreszcie obserwują jak działa ślepe oddanie się statystykom i tendencjom ekonomicznym – wszystko to w opozycji do zwykłego czytelnika i również do zwykłego twórcy kultury, który chciałby coś znaczyć na półkach, a nie może.
Polska ekonomia wywodzi się z zachodnich tradycji. Wszystko byłoby w miarę wytłumaczalne, gdyby procesy, które obserwujemy aktualnie w polskich EMPIK-ach, Matrasach czy nawet odniesieniu do innych branż: Lotosach, Orlenach, Biedronkach, Rossmannach, nie były opóźnione o lekko dziesięć, dwadzieścia lat w stosunku do swoich zachodnich odpowiedników. Co tam się nie sprawdziło przerzuca się na nasz grunt, jakby jakimś cudem u nas poszło inaczej. Przypomina mi się sytuacja na międzynarodowym rynku maszynek do golenia. W Niemczech Gillette z czterema ostrzami, w Polsce Gillette z trzema ostrzami, a na Ukrainie i w Rosji tylko dwa ostrza. Tyle że przy ostrzach to tylko ktoś niewprawiony się zatnie, a przy przenoszeniu wzorców działania firm tracą klienci, pracownicy, pośrednicy, autorzy. Wszystko w imię słupków, wyników finansowych i chęci wypróbowania i tak już pogrążonej koncepcji marketingu czy sprzedaży. Nie twierdzę, że przedsiębiorstwo ma mieć straty dla dobra innych. Zastanawia mnie to tak sztywne zapatrzenie na zachodni styl prowadzenia interesów. Styl, który tak naprawdę jest daleki od ideału i właśnie tam się nie sprawdził. Przyda się kilka przykładów.

Przykład polski z listu do prezes EMPIK-u:

Pomijamy już nikomu niepotrzebne opowiadanie się po stronie polityki – to wstyd, że EMPIK przepraszał za reklamy z Marią Czubaszek i Nergalem uginając się pod politycznym protestem. Spowodowało to, że wielu Czytelników postanowiło bojkotować zakupy w EMPIK-u.

Jak to się miało prawie dwadzieścia lat temu na Zachodzie, np. w sprawie cenzury, pracowników i pisarzy występujących na spotkaniach autorskich:

Filmowiec Michael Moore, promujący swoją książkę Downsize This!, przed wejściem do księgarni Borders w Filadefii, gdzie miało się odbyć się spotkanie z czytelnikami, natknął się na pikietę. Moore oświadczył, że nie weźmie udziału w spotkaniu, jeśli kierownictwo sklepu nie wpuści do środka strajkujących pracowników I nie dopuści ich na kilka minut do mikrofonu. Kierownik sklepu przystał na jego warunki, lecz wszystkie pozostałe planowane wieczory autorskie zostały odwołane. “Nie mogłem uwierzyć, że cenzuruje mnie księgarnia”, napisał Moore, komentując incydent.1

Sytuacje bardzo podobne, u nas może nawet zbyt tragiczne w wymowie, bo toć to kajanie się władzom. Istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że za moment oprócz cenzurowania skandaliczną marżą tekstów niszowych, dojdzie w ramach sieci EMPIK do wykluczania niewygodnych ze względu na „politykę” koncernu pisarzy. I tym samym EMPIK sam stanie się „władzą”. Oby do tego nie doszło.
Następny polski przykład z listu do prezes:

EMPIK jawi się też jako księgarnia, w której nie uzyska się odpowiedniej pomocy w wyborze książki, bo pracownicy mają wyrobić normę nawet jeśli sami muszą kupować książki z tzw. parasola (proponowanie zakupu danego tytułu, już przy kasie, kiedy płacimy za towar). Trudno jest nawet odszukać pracownika EMPIK-u, zawsze zajętego absurdalnymi zadaniami promocyjnymi.

W liście do prezes EMPIK-u pomija się jednak jeden z najważniejszych problemów w wielkich firmach „sprzedażowych”, bo nie tylko chodzi tu o EMPIK. Sprawę pracowników w dziale handlu ma załatwić tzw. najniższa krajowa. Wychodzi się zapewne z założenia, że każde stanowisko na kasie lub w dziale obsługi to praca tymczasowa. Jedynymi osobami, które mają jakąś „górkę”, są osoby nadzorujące. Jacyś kierownicy i na pewno wszelkiego rodzaju „store menadżerowie” i ajenci. Ci ostatni postawieni są w dość kłopotliwej sytuacji, mają przede wszystkim oddzielać korporacje od pracowników, stanowić typowy dla polskich lat przemian mur pomiędzy tymi, którzy coś chcą i tymi, którzy łaskawie coś dają. Wracając jednak do tym na dole drabiny, znów dobry przykład sprzed dwudziestu lat:

Brenda Hilbrich z Borders Books and Music na Manhattanie tłumaczy, jak trudno jest pogodzić jakość takiej posady z poczuciem sukcesu osobistego: „Nie możesz uciec od dychotomii. Myślisz: \’Powinnam osiągnąć coś więcej, ale nie mogę, bo nie mogę znaleźć innej pracy\’. Powiadasz więc sobie: \’Jestem tu tylko na chwilę, dopóki nie znajdę czegoś lepszego”. Ten uwewnętrzniony stan wiecznej przemijalności to woda na młyn pracodawców, którzy mogą swobodnie zamrażać płace i ograniczać możliwość awansu, bo przecież nie trzeba poprawiać warunków pracy, co do której wszyscy zgadzają się, że jest tymczasowa.2

I w taki sposób kręci się ten kołowrotek. Psychiczne przepychanki, śmieciowe umowy, umowy długookresowe, które wywalczone po latach stają się talizmanem, którego nie wolno zszargać jakimkolwiek protestem. Ciekaw byłbym sytuacji, w której pracownicy EMPIK-u chcieliby zastrajkować i przeciągnąć na swoją stronę jakiegoś pisarza mającego wieczór autorski. Wszyscy automatycznie idą na bruk. Smutne, ale taka jest prawda. Doskonale prezentuje stosunki i warunki panujące wśród pracowników EMPIK-u wpis na blogu ŁukaszaKotkowskiego. Podsumowaniem może być tu Andrzej Leder:

Recydywę mentalności folwarcznej w dzisiejszej Polsce często można zaobserwować w stosunku kadry zarządzającej do pracowników w firmach i korporacjach. Poczucie, ze nie mamy do czynienia ze stronami umowy dokonującymi ekwiwalentnej wymiany pracy na pieniadze, lecz raczej z „zarządcami” folwarku i podległymi im wyrobnikami, którym z niewiadomych przyczyn trzeba płacić i – na dodatek – okazywać szacunek, jest bardzo częstym doświadczeniem pracujących w warunkach polskiego kapitalizmu. Dlatego pracujący często z Polski uciekają, nie chodzi tylko o niskie pensje czy brak pracy, ale też o zupełnie inne relacje rządzące stosunkiem pracy, które zostały wypracowane, często zresztą wskutek wielu konfliktów, w niektórych krajach Zachodu.3

Na tzw. „prawie zakończenie” przytoczę jeden istotny element w działaniu EMPIK-u. Na bliższym lub dalszym Zachodzie stosuje się w sklepach interenetowych zasadę długiego ogona. To, co na przykład nie mieści się w sklepach stacjonarnych jest powszechnie dostępne w internetowych. Nawet te baaaardzo wiekowe publikacje książkowe czy muzyczne. Na empik.com owszem, są takie pozycje, ale oczywiście niedostępne. Są to typowe „zapychacze” ilości, mijające się zasadniczo z ideą długiego ogona. Bo oczywiście im więcej, tym lepiej. Praktyka jest już bardzo daleko od doskonałości.
Kończąc ten wywód w sprawie EMPIK-u, chciałbym wspomnieć o Matrasie. Firma ta chce być mimo wszystko księgarnią, widzę to. Jednak w perspektywie dłuższego czasu dało się tam zauważyć niepokojące tendencje, znane nam wszystkim z EMPIK-u. Mam nadzieję, że Matras szybko naprostuje zły kierunek i będzie dał się dalej lubić.
1Naomi Klein, No Logo, Izabelin 2004, s. 202.
2Naomi Klein, dz. cyt., s. 251.

3Andrzej Leder, Prześniona rewolucja. Ćwiczenia z logiki historycznej, Warszawa 2014, s. 100-101.

List otwarty do Pani Prezes Empiku Ewy Szmidt-Belcarz oraz odpowiedź tejże – część pierwsza

Minęło kilka dni od wymiany listów otwartych pomiędzy reprezentantami polskiej kultury oraz prezes EMPIK-u i już miałem kłopoty z bezproblemowym odnalezieniem ich treści. Wpisując w wyszukiwarkę ciąg z wyrazem empik automatycznie dostawałem wyniki księgarni internetowej EMPIK-u. Może to kwestia mojego internetowego wychowania, gdzie zamiast fraz lub zdań wpisuję zawsze słowa klucze:). Podejrzewam jednak bardziej, że była to krótka chwila na spojrzenie na problem, wymiana poglądów nastąpiła, teraz będziemy czekać na jakiś wielki wstrząs w postaci upadłości EMPIKU-u. Postanowiłem umieścić oba listy na moim blogu z adnotacją w tytule \”część pierwsza\”, niech przeczytają ci, którym nie dane było. W \”części drugiej\”, która ukaże się w weekend, spróbuję pokazać, że sprawa EMPIKU-u wcale nie jakimś ewenementem, zarówno w polskiej rzeczywistości korporacyjnej, jak i w światowych trendach księgarskich w różnych latach. Zapraszam do lektury.

List otwarty do Pani Prezes Empiku Ewy Szmidt-Belcarz

Szanowna Pani Prezes, Z ulgą przeczytaliśmy o zmianach, jakie zamierza Pani wprowadzić w sieci księgarń EMPIK, przywracając w niej miejsce książkom. Uważamy jednak za zasadne odnieść się do ostatnich doniesień dotyczących EMPIK-u.
Mamy poczucie, że ta kiedyś ciesząca się zainteresowaniem i szacunkiem Czytelników sieć księgarń sama zapracowała sobie na sytuację, w jakiej się znalazła. Zmiany, jakie zaszły w ostatnich latach w EMPIK-u w naszym odczuciu całkowicie zaburzyły rynek książki w Polsce. EMPIK, który postawił niemal wyłącznie na sprzedaż nowości, często typowanych na sprzedaż bestsellerową (z wykupionymi w tym celu odpowiednimi „promocjami” typu: półki, stoliki etc.) –narzuca wyjątkowo wysokie marże lub upusty (nawet powyżej 25 procent ceny książki) i między innymi w ten sposób wyparł małych wydawców i często publikowaną przez nich literaturę wartościową. Trudno znaleźć w EMPIK-u np. „Pensjonat” Piotra Pazińskiego (Nagroda Literacka Unii Europejskiej), czy jego znakomite “Ptasie ulice”, w ogóle nagród literackich EMPIK stara się nie zauważać. Czy wybitna książka Zyty Oryszyn „Ocalenie Atlantydy” (nagrody literackie Gryfia, Gdynia, nominacja do NIKE) wydana zresztą przez dużego wydawcę (Świat Książki) miała Pani zdaniem odpowiednią ekspozycję? Czy były nią zarzucone witryny z informacjami o wszystkich ważnych nagrodach? A książka była bez wątpienia wydarzeniem. Przykłady można by mnożyć.
Szanujemy literaturę popularną, lubimy i cenimy dobre kryminały, thrillery, czy komiksy, ale już literatura tzw. celebrycka nie powinna stanowić głównej oferty sprzedaży księgarni. Trzeba zachować proporcje wprowadzając do sieci sklepów także literaturę piękną, może mniej popularną, bardziej niszową.
Pytamy więc, w jaki sposób mniejsze wydawnictwa mają wprowadzać swoje tytuły do EMPIK-u, nie mając na to środków? I czy EMPIK w ogóle jest zainteresowany literaturą, jeżeli nie śledzi aktualnych wydarzeń literackich, nagród, wreszcie nie zamawia książek według innego klucza niż ten najbardziej komercyjny?
Kiedyś klient EMPIK-u był przyzwyczajony, że znajdzie w jego salonach książki niedostępne w innych księgarniach. To się zmieniło. Kiedy bywamy w podobnych sieciach na świecie (np. FNAC we Francji, czy La Feltrinelli we Włoszech) wychodzimy z nich ze smutkiem. Tam eksponowane są wszelkie możliwe rozbudowane działy: klasyka, nauka, filozofia, poezja, medycyna, literatura faktu, polityka, beletrystyka, sztuka itd., które się wstydliwie nie chowają. Te sieci są demokratyczne, traktują różne gatunki i tematy książek równo.
Istnieją w nich działy „longsellerów” – książek, które się promuje długo, i które z powodu swojej treści będą czytane zawsze. Czy w EMPIK-u tak od wejścia, od ręki dostaniemy dzieła filozofów, poetów? Czy dostaniemy klasykę? Czy w EMPIK-u skompletujemy sobie powieści Kafki, Manna, Borgesa, Dąbrowskiej? Nałkowskiej, Stryjkowskiego, Iwaszkiewicza? Czy swoją półkę ma Józef Hen? Odpowie Pani, że wszystko to wina wydawców. Że może nie wznawiają klasyki? A wydawca odpowie, że nie wznawia, bo polski rynek jest rynkiem nowości. To też wpłynęło na fakt, że książka żyje w Polsce dwa miesiące. Mamy poczucie, że stała się „towarem doraźnym”.
Kiedyś EMPIK wabił Czytelników fotelami, kawą, modą na czytanie. Teraz te fotele to ledwo kąciki, w których ktoś raczy przysiąść. We Włoszech w sieci Feltrinelli jest chyba najdroższa kawa i herbata, a mimo to te kawiarnie są tam zawsze pełne. Może ludzie więcej płacą za kawę, ale przy okazji sięgają po klasykę, kształcą swój gust i świadomość. Tak wychowuje się Czytelników. Nie działem patelni, czy świec. Po patelnię pójdziemy do AGD, po świece do drogerii. Po foremkę do IKEI.
Kolejną palącą kwestią jest cena książki. Jak to możliwe, że książki (mimo takich promocyjnych upustów, jakie EMPIK-owi daje wydawca) są w tej sieci najdroższe w ofercie na rynku? Proszę spojrzeć na ceny w księgarniach internetowych – np. BONITO. Oczywiście wprowadzenie ustawy o książce wpłynęłoby na jej stałą cenę przez jakiś czas, ale na razie tej ustawy nie ma i trzeba spróbować cenę jakoś uregulować w inny sposób. Czekamy na uregulowanie ustawowe ceny książki, bo wierzymy, że to wpłynie na uzdrowienie mechanizmów rynku książki i sytuację wydawców i autorów, ale na razie wciąż wiele jest w rękach księgarzy i dystrybutorów. Dzisiaj cena okładkowa jest znaczenie wyższa niż rzeczywista, właśnie przez marże hurtowników i sieci takich jak EMPIK. Obniżenie marży EMPIK-u wpłynęłoby na obniżenie ceny książki. I nie jest to propozycja przeciw biznesowi, tylko raczej dobra koncepcja inwestycyjna. Bez zdrowego rynku książki nie będzie klientów księgarń. Pytanie, czy EMPIK chce być firmą, która przetrwa jeszcze kilka lat i upadnie, czy też zacznie myśleć o przyszłości.
Trzeba przebudować myślenie o Czytelnikach. EMPIK stał się ofiarą speców od marketingu jak większość polskich mediów. Gazety chudły, odrzucały pewne treści, likwidowały działy kultury, obniżały liczbę stron i jakość. Ale sprzedaż przez to nie wzrosła. Przeciwnie – zaczęła dramatycznie spadać. Czytelnik zawsze w ten sposób pokaże, że zależy mu na jakości.
Dzisiaj obserwujemy powrót do większych tekstów, bo krótkie treści dostępne są w internecie. Jak ktoś sięga po gazetę, chce się dowiedzieć więcej. Wygrywają na świecie tylko ci, którzy nie walczyli o miejsce na rynku obniżając jakość i standardy (The New York Times, Le Monde, New Yorker etc). Amerykański „Newsweek” znów wydaje pismo na papierze (sam internet się nie sprawdził). To samo jest z księgarniami.
Niestety EMPIK sam odwrócił się plecami od Czytelników, decydując się na mydło i powidło. Odwrócił się też od wydawców, wymuszając na nich m.in. wykupienie możliwości udostępnienia tytułu w tej sieci księgarń. Odwrócił się wreszcie od autorów.
Pomijamy już nikomu niepotrzebne opowiadanie się po stronie polityki – to wstyd, że EMPIK przepraszał za reklamy z Marią Czubaszek i Nergalem uginając się pod politycznym protestem. Spowodowało to, że wielu Czytelników postanowiło bojkotować zakupy w EMPIK-u.
EMPIK jawi się też jako księgarnia, w której nie uzyska się odpowiedniej pomocy w wyborze książki, bo pracownicy mają wyrobić normę nawet jeśli sami muszą kupować książki z tzw. parasola (proponowanie zakupu danego tytułu, już przy kasie, kiedy płacimy za towar). Trudno jest nawet odszukać pracownika EMPIK-u, zawsze zajętego absurdalnymi zadaniami promocyjnymi. Nie mówiąc już o tym, jak często zdarza się, że w salonach EMPIK książki nie są traktowane z należnym im szacunkiem: poniewierają się w kartonach, piętrzą na chwiejących się stosach, pogniecione i zniszczone jeszcze przed zakupem. W wielu salonach można zauważyć totalny bałagan, ale też i oferta sprzedaży produktów nieksięgarskich powoduje wrażenie chaosu, miejsca, z którego jak najszybciej chce się wyjść, bo nie można się tam zupełnie odnaleźć.
EMPIK zatracił charakter klubu prasy i książki, miejsca przyjaznego, miejsca które uczy i rozwija. Brak również prasy zagranicznej, dla której warto by wejść do salonu.
Czytelnika wyrobionego, kupującego literaturę nic w EMPIK-u nie kusi, stąd odpływ Czytelników. Na forach internetowych pojawiają się hasła „nie będę płakał po EMPIK-u”. O czym to świadczy?
Wciąż jeszcze widzimy szansę na kreowanie pozytywnego snobizmu na czytanie i na przywrócenie utraconych klientów. Stąd list, który do Pani piszemy. Bo naszym zdaniem EMPIK stracił klientów, nie wychowując jednocześnie nowego pokolenia Czytelników, a dobra księgarnia ma także takie zadania. EMPIK zaprzepaścił być może szansę na przetrwanie jako firma z dobrą renomą, przyjazna, kompetentna i profesjonalna. Nie będzie łatwo się teraz podnieść z tego gruzu, choć życzymy Pani Prezes jak najlepiej. Najważniejszy dla nas wszystkich jest teraz rozwój czytelnictwa. Bez niego nie będzie pełnych księgarń. A pełne księgarnie to szansa choćby na coraz lepsze biblioteki. Pieniądze dla EMPIKU, ale i dla autorów. Byle w odpowiedniej proporcji. Bo i ją czas zmienić.
Oczywiście nie jest tylko źle. Organizowanie spotkań autorskich to ważna działalność prorynkowa, bo daje Czytelnikowi bezpośrednią szansę spotkania z autorami, promuje czytelnictwo. Warto by się zastanowić, czy nie organizować tych spotkań więcej. Na pewno warto. EMPIK kreujący spotkania Czytelnika z książką i autorem ma szansę wpłynąć na uzdrowienie rynku książki. To może się jeszcze udać, tylko trzeba przebudować myślenie o rynku, albo przeanalizować sprawdzone na świecie wzorce.
Ostatecznie Czytelnik i tak zagłosuje portfelem. Książkę, której nie znalazł w EMPIK-u, kupi po prostu w innym miejscu.
Piotr Bratkowski, Sylwia Chutnik, Adam Cioczek, Jarosław Czechowicz, Justyna Dąbrowska, Marta Dzido, Anna Dziewit-Meller, Izabela Fietkiewicz-Paszek, Marta Fox, Agnieszka Graff, Barbara Gruszka-Zych, Magdalena Grzebałkowska, Remigiusz Grzela, Agnieszka Holland, Inga Iwasiów, Krystyna Janda, Anna Janko, Anita Halina Janowska, Miłada Jędrysik, Gabriel Leonard Kamiński, Jaś Kapela, Grzegorz Kozera, Katarzyna Kubisiowska, Ewa Lipska, Łukasz Maciejewski, Kaja Malanowska, Iza Michalewicz, Joanna Laprus-Mikulska, Krystian Lupa, Marek Łuszczyna, Anna Onichimowska, Jan Ordyński, Lidia Ostałowska, Eda Ostrowska, Magdalena Parys, Adam Pluszka, Jacek Poniedziałek, Patrycja Pustkowiak, Agata Pyzik, Monika Rakusa, Małgorzata Rejmer, Radosław Romaniuk, Zyta Rudzka, Hanna Samson, Justyna Sobolewska, Izabela Sowa, Dionisios Sturis, Mariusz Szczygieł, Sylwia Szwed, Katarzyna Tubylewicz, Magdalena Tulli, Agata Tuszyńska, Mike Urbaniak, Monika Wasowska, Grzegorz Wasowski, Maciej Wesołowski, Marcin Wilk, Ewa Winnicka, Ludwika Włodek, Magda Żakowska

Odpowiedź Prezes Empiku na list artystów

Szanowni Państwo, Dziękuję za list – z uwagą zapoznałam się z jego treścią i odbieram go jako konstruktywną opinię. Jesteśmy w momencie opracowywania strategii na najbliższe lata i głos artystów oraz ludzi kultury jest dla nas bardzo istotną wskazówką na drodze do pozytywnych zmian.
Jako zespół Empiku czujemy się wyróżnieni, że jesteśmy dla Państwa partnerem do dyskusji o kondycji czytelnictwa w Polsce. Będąc w trakcie prac nad definicją potrzebnych zmian, chcielibyśmy równocześnie wspomnieć, że już dziś Empik realizuje szereg działań, o których mowa w Państwa liście – działania te będziemy również kontynuować w kolejnych latach.
Rola książki w Empiku:
Książki są najważniejszą i kluczową dla nas kategorią i mają stabilny udział w ogólnej sprzedaży, w 2014 roku na poziomie ok. 43% ogólnego obrotu salonów. Empik, pomimo że nie jest tylko księgarnią, bo oferujemy zdecydowanie szerszy asortyment, od zawsze był postrzegany jako miejsce, do którego w pierwszej kolejności przychodzi się właśnie po książki. To DNA marki starannie pielęgnujemy i książka nadal pozostanie kluczową kategorią w portfolio asortymentowym Empiku. Od wielu lat ten udział jest stabilny – na poziomie 42-43%. Cel na najbliższe lata to 45% udziału książki w ogólnym obrocie sieci.
Warto też dodać, że w ubiegłym roku w 101 salonach powiększyliśmy powierzchnię dedykowaną książce oraz o kilkanaście procent powiększyliśmy udział książek z tzw. back katalogu (starsze tytuły).
Oferta książkowa w Empikach:
Oferta książkowa Empików uzależniona jest od wielkości sklepów. W dużych salonach dostępny jest szeroki wybór tytułów łącznie z klasyką literatury, poezją, książkami specjalistycznymi, etc. W mniejszych salonach, ze względu na ich rozmiary, prezentujemy ofertę nowości wydawniczych oraz najbardziej popularne tytuły, ale każdy z klientów ma możliwość zamówienia interesującego go tytułu na miejscu, z darmową dostawą do salonu. Jednocześnie staramy się na bieżąco ulepszać naszą ofertę i jest to jeden z priorytetów na najbliższe miesiące.
Empik a współpraca w małymi wydawnictwami:
Śledzimy trendy i jesteśmy na bieżąco z ofertą wydawniczą – również tą niszową. Współpracujemy z wieloma małymi wydawnictwami, ale za pośrednictwem dystrybutorów. To model obowiązujący na całym świecie. Niestety, nie jesteśmy w stanie współpracować bezpośrednio z każdym z wydawnictw.
Empik a nagrody literackie:
Nie możemy zgodzić się z treścią listu, że nie promujemy książek nagrodzonych w konkursach literackich. Jest to obszar, które chcemy udoskonalać w kolejnych latach, ale warto zwrócić uwagę, że w 2014 roku Empik był partnerem wielu ważnych nagród literackich:
– Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego
– Nagroda im. Jana Długosza
– Literacka Nagroda Europy Środkowej ANGELUS,
– Nagroda Poetycka im. Wisławy Szymborskiej,
– Nagroda „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej.
W ramach współpracy z organizatorami plebiscytów promowaliśmy same konkursy oraz – przede wszystkim – książki autorów nominowanych i laureatów nagród. W salonach Empiku odbyły się panele autorów nominowanych do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego oraz Nagrody ANGELUS. W kilkudziesięciu salonach w Polsce od 2014 roku pojawił się także specjalny regał „Nagrody literackie”, na którym eksponowane były nie tylko książki wyłonione przez organizatorów nagród literackich z którymi współpracowaliśmy, ale także innych ważnych przedsięwzięć jak Nagroda Nike, Paszporty Polityki czy literacki Nobel.
Empik a promocja czytelnictwa:
Empik aktywnie promuje czytelnictwo; nasze media społecznościowe skupiają mnóstwo fanów literatury (fb 505 000 fanów), codziennie zamieszczamy treści promujące czytelnictwo, często też organizujemy konkursy, w których do wygrania są książki.
W naszych salonach prowadzimy projekt „Kulturalni Polecają”, to specjalna półka, na której znane osoby polecają swoje ulubione książki. W projekcie wzięli udział Maria Czubaszek, Dorota Wellman, Michał Rusinek i Karolina Korwin Piotrowska. Należy dodać, że nie są to tytuły „łatwe, lekkie i przyjemne”. Karolina Korwin Piotrowska, której rekomendacje można znaleźć w Empikach teraz, to miedzy innymi: „Beksińscy” Magdaleny Grzebałkowskiej czy „Najgorszy człowiek na świecie” Małgorzaty Halber.
Od 2008 roku prowadzimy program popularyzacji czytelnictwa wśród dzieci w wieku 5-8 lat – „Przecinek i Kropka”. Na ten projekt składają się bezpłatne warsztaty dla maluchów; w ramach tych zajęć dzieci poznają historię pisma, druku, dowiadują się jak powstaje książka. W przystępny i atrakcyjny sposób zaszczepiamy w nich fascynację słowem pisanym. W warsztatach Przecinek i Kropka wzięło dotąd udział ponad 70 tys. dzieci. Tylko w 2014 roku odbyło się ponad 500 warsztatów, w których udział wzięło ok. 10 tys. dzieci. Kto na rynku może poszczycić się podobnym programem rozwijania czytelnictwa wśród dzieci?
W ramach „Przecinka i Kropki” organizujemy również konkurs na najlepszą książkę dziecięcą. Nasze Jury (Dorota Koman, Ewa Gruda, Ewa Świerżewska i Aleksandra Piotrowska) nominuje 10 najbardziej wartościowych i ambitnych książek dla dzieci – wśród nich dominują pozycje małych wydawnictw. To Nominacje bardzo intensywnie w naszych salonach. Następnie odbywa się głosowanie czytelników. Ogłoszenie zwycięzcy ma miejsce na uroczystej gali podczas Warszawskich Targów Książki.
Warto też wspomnieć o Bestsellerach Empiku – wielkiej, medialnej gali – gdzie wśród kategorii książkowych nagradzamy również literaturę faktu czy poezję.
Spotkania w salonach Empiku:
W 2014 roku wspólnie z wydawcami zorganizowaliśmy ponad 400 spotkań z autorami książek, w tym m.in. z: Etgarem Keretem, Joanną Bator, Brygidą Helbig, Partycją Pustkowiak, Łukaszem Orbitowskim, Jackiem Dehnelem, Januszem Rudnickim, Jerzym Stuhrem, Reginą Brett, Normanem Davisem, Wiktorem Suworowem, Dymitry Glukhovsky’m, Jerzym Bralczykiem, Cezarym Harasimowiczem, Januszem L. Wiśniewskim, Mają Lidią Kossakowską, Grahamem Masternon’em, Lisą Gardner, Piotrem Zychowiczem, Alexandrą Richie, Marcinem Królem, Zygmuntem Miłoszewskim i wielu innymi. Poza spotkaniami autorskimi w salonach odbyło się też ponad ok. 25 poświęconych książkom warsztatów, dyskusji i happeningów.
Ustawa o książce:
Empik widzi wartość projektu ustawy o książce. Doświadczenie w innych krajach pokazuje, że taka decyzja wyszła wszystkim na dobre: wydawcom, autorom, czytelnikom i księgarzom.
Jesteśmy otwarci na dialog i na spotkanie z Państwem w celu omówienia tematów, o których piszą Państwo w liście.

Z poważaniem,
Ewa Szmidt-Belcarz
Prezes Zarządu Empik

Kulturalne strony

Culture.pl

Culture.pl to codziennie aktualizowany serwis, informujący o najciekawszych wydarzeniach związanych z polską kulturą na całym świecie. To największe i najbardziej wszechstronne źródło wiedzy o polskiej kulturze – oprócz informacji o wydarzeniach organizowanych w Polsce i za granicą, znaleźć tu można liczne sylwetki artystów, recenzje, eseje, opisy i informacje o instytucjach kultury. Od ponad dekady portal Culture.pl prowadzony jest przez  Instytut Adama Mickiewicza – narodową instytucję kultury, której zadaniem jest budowanie marki Polska w wymiarze kultury oraz udział w międzynarodowej wymianie kulturalnej.

Dwutygodnik.com

Dwutygodnik.com – internetowe pismo wydawane przez Narodowy Instytut Audiowizualny. Głównym celem jest bieżące analizowanie i komentowanie zjawisk, które zachodzą w kulturze polskiej (i nie tylko polskiej). Klasyczny układ wydawnictwa drukowanego wraz z innowacjami charakterystycznymi dla internetu, dają podwójną korzyść: jest to zachęta do czytania w internecie przez „tradycjonalistów”, jak również pojawia się możliwość aktywnego udziału odbiorców periodyku w myśl zasady Internet 2.0.
Na łamach dwutygodnika można przeczytać teksty m.in. Przemysława Czaplińskiego, Doroty Masłowskiej, Marcina Sendeckiego i innych znanych postaci polskiej kultury.

Gdynia Kulturalna

Oficjalny profil Wydziału Kultury Urzędu Miasta Gdyni. Informujemy o bieżących wydarzeniach kulturalnych na terenie Gdyni i Trójmiasta.

Promujemy młodych twórców, lokalne inicjatywy, wyjątkowe miejsca oraz projekty. Służymy radą, wspieramy oraz animujemy szeroko pojęte działania kulturalne.

Do zadań Wydziału Kultury należy sprawowanie mecenatu nad działalnością kulturalną, polegającego na wspieraniu i promocji twórczości, edukacji i oświaty kulturalnej, działań i inicjatyw kulturalnych oraz na ochronie dziedzictwa kultury.

Internet kluczowy w procesie zakupowym książek

Wyniki badania „E-konsumenci (Consumer Journey Online)” przeprowadzonego przez Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska wskazują na to, że – obok rekomendacji znajomych, przyjaciół, rodziny – internet jest najbardziej przydatnym źródłem informacji w procesie zakupowym książek. 
– Czytelnicy książek w naturalny sposób szukają w internecie informacji na temat nowości wydawniczych, spotkań autorskich czy atrakcyjnych ofert cenowych. W przypadku dynamicznie rozwijającego się rynku książki elektronicznej czytelnik jest jednocześnie aktywnym internautą. Z sieci czerpie wszystkie potrzebne informacje – porównuje ceny, komentuje i wyraża oczekiwania. – wyjaśnia Beata Gutowska, Dyrektor Zarządzający Publio.pl, Grupa Agora.


Poniżej wybrane wyniki badań:

Pełny raport można pobrać ze strony IAB Polska: http://iab.org.pl/badania-i-publikacje/raport-e-konsumenci-ksiazki/

Spuścizna audiowizualna Jerzego Ficowskiego w Narodowym Archiwum Cyfrowym

W siedzibie Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych 11 marca odbyła się uroczystość przekazania do zasobu Narodowego Archiwum Cyfrowego spuścizny audiowizualnej Jerzego Ficowskiego – poety, pisarza, tłumacza, autora piosenek i utworów dla dzieci, znawcy kultury cygańskiej i żydowskiej oraz twórczości Brunona Schulza; odkrywcy talentu cygańskiej poetki Bronisławy Wajs – Papuszy.
W spotkaniu, które otworzył Naczelny Dyrektor Archiwów Państwowych Władysław Stępniak, uczestniczyli m.in. wdowa po poecie pani Elżbieta Ficowska i prof. Jerzy Kandziora, znawca życia i twórczości Jerzego Ficowskiego.

Spuściznę Jerzego Ficowskiego przedstawiła Katarzyna Kalisz z Narodowego Archiwum Cyfrowego. Zbiory audiowizualne Jerzego Ficowskiego tworzy prawie 2,5 tysiąca jednostek archiwalnych dokumentów fotograficznych (pozytywów, negatywów, diapozytywów), dźwiękowych (taśm szpulowych, kaset magnetofonowych, płyt CD) i filmowych (taśm światłoczułych, VHS i płyt DVD).

Papusza
Zespół zawiera fotografie i filmy rodzinne, materiały o Cyganach (m.in. zdjęcia cygańskiej poetki Bronisławy Wajs – Papuszy), judaika, fotografie i fotokopie dokumentów dotyczących Brunona Schulza, audycje radiowe, reportaże, koncerty, filmy dokumentalne, zdjęcia zebrane do książki „Wspominki starowarszawskie: karty z raptularza” (Warszawa, 1959).
Wśród autorów zdjęć zgromadzonych przez Jerzego Ficowskiego są: Czesław Bańkowski, Norbert Boronowski, Erazm Ciołek, Jerzy Dorożyński, Benedykt Jerzy Dorys, Irena Jarosińska,
Jan Kosidowski, Janusz Krippendorf, Tomasz Michalak.

Część fotografii, nagrań i filmów wykonał sam Jerzy Ficowski.

Zbiory zostaną zdigitalizowane i udostępnione w serwisie szukajwarchiwach.pl

* * *

Jerzy Ficowski (ur. 4 września 1924 r. w Warszawie – zm. 9 maja 2006 r. tamże) – pisarz, poeta, tłumacz, znawca życia i kultury cygańskiej i żydowskiej oraz twórczości Brunona Schulza, autor tekstów piosenek, pisał utwory dla dzieci; w latach 1948-1983 członek byłego Związku Literatów Polskich; od 1970 r. członek oraz członek zarządu Polskiego PEN Clubu, w latach 1974-1988 członek zarządu Sekcji Literackiej Stowarzyszenia Autorów ZAiKS; od 1989 r. członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, od 1949 r. członek angielskiego „Gypsy Lore Society”; laureat wielu nagród m.in. w 1977 r. Polskiego PEN Clubu; w 1980 r. Nagrody Literackiej im. Tadeusza Sułkowskiego; w 1984 r. Nagrody Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego; w 1986 r. Nagrody Literackiej Kacetnika; w 1987 r. Stowarzyszenia Autorów ZAiKS; w 2005 r. Nagrody Literackiej im. Władysława Reymonta.
W czasie okupacji (od 1941 r.) Jerzy Ficowski działał w konspiracji, w 1943 r. aresztowany przez Niemców został osadzony na Pawiaku; w powstaniu warszawskim walczył na Mokotowie, jako żołnierz AK w pułku „Baszta”, następnie wzięty do niewoli przebywał w obozach hitlerowskich; od 1946 r. współpracował z wieloma polskimi czasopismami; w latach 1948-1950 odbył szereg wędrówek z Cyganami; w 1949 r. trafił do taboru Dionizego Wajsa. Tam poznał poetkę Bronisławę Wajs – Papuszę, której wiersze przełożył i wraz z Julianem Tuwimem przyczynił się do ich wydania. W 1953 r. ukazała się książka Jerzego Ficowskiego pt.„Cyganie polscy”.

Twórczość Jerzego Ficowskiego obejmuje utwory poetyckie, w których nawiązywał do awangardy okresu międzywojennego, groteski i elementów świata fantastycznej baśni. Od 1960 r. pisał teksty piosenek. W 1970 r. na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie zdobył nagrodę za utwór Jadą wozy kolorowe. Piosenki z tekstami Jerzego Ficowskiego śpiewali m.in. Anna German, Kalina Jędrusik, Jerzy Połomski, Maryla Rodowicz, Irena Santor, a także Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca „Mazowsze”.
W 1975 r. Jerzy Ficowski podpisał „List 59”, za co jego twórczość objęto całkowitym zakazem druku do 1980 r. (publikował w drugim obiegu); należał do Komitetu Samoobrony Społecznej KOR. W 1988 r. był członkiem niezależnego stołecznego komitetu organizującego obchody 45-lecia powstania w getcie warszawskim. W tym samym roku został wyróżniony znaczkiem pocztowym „Solidarności”, wydanym z okazji 40-lecia jego książek.

Jerzy Ficowski został odznaczony m.in. w 1949 r. w Londynie Krzyżem Walecznych za udział w walkach w powstaniu warszawskim, również w Londynie w 1984 r. Krzyżem Armii Krajowej, w 2004 r. Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski; jako pierwszy w 1999 otrzymał tytuł Człowieka Pogranicza.

Dawid Podsiadło z Curly Heads na koncercie w Trójce

W niedzielę 22 lutego w Studiu Koncertowym im. Agnieszki Osieckiej przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 wystąpi grupa Curly Heads. Podczas koncertu Dawid Podsiadło i jego przyjaciele zaprezentują utwory z debiutanckiej płyty „Ruby Dress Skinny Dog”. Transmisja na antenie Trójki od godz. 20.05.

Zespół powstał w 2010 roku w Dąbrowie Górniczej. Tworzą go: Dawid Podsiadło – wokal, Oskar Bała – gitara, Tomek Szuliński – gitara, Tomek Skuta – bas i Damian Lis – bębny. – O ile pięć lat temu nie traktowaliśmy naszego grania zbyt poważnie, to dziś chyba już nikt z nas nie wyobraża sobie, że moglibyśmy się rozstać z muzyką i ze sobą nawzajem. Dziś muzyka jest dla nas najważniejsza, zaraz po rodzinie i miłości – mówił Piotrowi Stelmachowi jesienią ub.r. w Trójkowej audycji „Offensywa” Oskar Bała, współzałożyciel zespołu. – Mamy mnóstwo szczęścia w życiu. Dzięki temu, że mogliśmy sobie zawsze ufać, to dziś jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy – dodał wówczas, mając na myśli premierę debiutanckiego krążka Curly Heads, wokalista i lider zespołu –  Dawid Podsiadło.
Krążek „Ruby Dress Skinny Dog” ukazał się w momencie, kiedy Dawid Podsiadło był cenionym i rozpoznawalnym artystą. Przypomnijmy – w 2012 roku wokalista Curly Heads w brawurowym stylu wygrał program „X-Factor”, a rok później ukazała się jego debiutancka solowa płyta „Comfort and Happiness”. Album odniósł wielki sukces, posypały się nagrody i propozycje koncertów. Obecnie Dawid Podsiadło swoją karierę prowadzi dwutorowo – koncertuje i nagrywa wraz ze swoim zespołem, ale nie stroni również od występów solowych.
Występ Curly Heads w Studiu im. Agnieszki Osieckiej nie będzie debiutem Dawida w Trójce – 15 września 2013 roku wokalista promował przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 swój solowy, debiutancki materiał, za który otrzymał później prestiżową nagrodę – „Mateusza Trójki”. Tak zaczęła się jego przyjaźń z Programem 3 Polskiego Radia – w tym samym roku artysta wziął udział (wraz z Arturem Andrusem i Zbigniewem Zamachowskim) w kampanii wizerunkowej  „Trójka nie nadaje bzdur. Pokazuje je tylko w reklamie”. Spotkała się ona z ogromną sympatią słuchaczy i otrzymała nagrodę Klubu Twórców Reklamy – organizatora Polskiego Konkursu Reklamy.
Obecnie wokalista prowadzi na antenie Radiowej Czwórki swój autorski program muzyczny „Podsiadówka” (sobota, godz. 12.00-14.00).
Transmisja koncertu Curly Heads w Muzycznym Studiu im. Agnieszki Osieckiej w niedzielę 22 lutego o godz. 20.05. Gospodarzem wieczoru będzie Piotr Stelmach.

Pozwolicie, że przedstawię…

Facebook ma to do siebie, że wszystko leci na łeb, na szyję. Tablice się zapełniają, wiadomości na głównej przelatują z ogromną prędkością, wszystko gdzieś znika, umyka, czasami bardzo byśmy chcieli coś przeczytać, obejrzeć, ale już pojawia się coś innego, nowego.
Kilka osób śledzących tabako.pl wie, że próbuję w miarę możliwości uchronić przed facebookowym potopem informacji małe conieco, takie wartościowe conieco. Czasami jakieś zdjęcia znajomych, czasami informacje o tym, że ktoś istnieje również poza facebookiem, ma bloga, tworzy coś przeznaczonego na dłuższy czas. Znacznie dłuższy niż wzmianka wygenerowana przez FBboota, dopasowującego ilość i jakość treści do naszych preferencji. Ale dość, czas przedstawić…
Hanna Mielczarek – stara znajoma z lat szkolnych. Złapałem się na tym, że zacząłem przyglądać się jej mikrorecenzjom filmów aktualnie wyświetlanych w kinach. Ma wiedzę, wie \”co w trawie piszczy\” i potrafi przekazać w przystępnej formie wartościującą informację o danej produkcji. Nie ucieka przed filmami gorszymi, próbuje ostrzec, ale zarazem nie zamyka bramy przed odmiennymi gustami. No i ma wielu fanów, do których bez wątpienia zaliczam również moją osobę. Poniżej prezentacja kilku recenzji Hani. Wraz z nią zapraszam.

Hiszpanka

Ale o co tu chodzi? 
Nawet jeśli na wstępnym etapie przyświecał twórcy zamysł wyprodukowania filmu symbolizującego próby manipulacji ideologicznej, może indoktrynacji to zostało to wybitnie przedobrzone… 
Klasyfikowany (źródło: filmweb.pl) jako film historyczny…hmm może i tak, bo próbuje podejmować tematykę Powstania Wielkopolskiego, jednym z bohaterów jest Ignacy Paderewski, a inny został wystylizowany na Marszałka Piłsudskiego; jako kryminał i tu może częściowo też się zgodzę… pojawia się broń, jest zabójstwo, ale akcja? Jaka akcja? Tego niestety zabrakło. Mnogość wątków, które przez dłuższy czas tylko w domyśle się przeplatały, wielu bohaterów i scen nie powiązanych ze sobą łańcuchem przyczynowo skutkowym spowodowały totalny chaos, jakby scenariusz został porwany przez obcych… Tak, w pewnym momencie miałam wrażenie, że to jakieś „przyczajone” science fiction Emotikon wink 
Przyznać należy, że robiący wrażenie budżet został wykorzystany imponująco – piękne stroje, ogrom statystów, kolor, nowoczesna technologia… może także wynagrodzenie dla specjalistów od seansów spirytystycznych… 
Jak dla mnie za dużo groteski, przekombinowana symbolika, zbyt wiele wymieszanych inspiracji zasięgniętych od mistrzów gatunku. Wszystkiego jest za dużo, a imponujący budżet sprawia wrażenie zainwestowanego dla samego faktu poczynienia inwestycji… To wszystko nie działa, nie wciąga w swój wir. Nuda nuda nuda i jeszcze raz nuda… 
1/10 i to tylko ze względu na aktorstwo Pana Jana Peszka, Jana Frycza i oczywiście Jakuba Gierszała;).

Carte Blanche

Historia nauczyciela, który mimo systematycznej utraty wzroku nie przyznaje się do choroby i walczy o normalne życie oraz prawo do dalszego wykonywania zawodu. Udowadnia nie tylko sobie, że miłość do swojej pracy, pasja i charyzma pozwalają osiągnąć to, co mogłoby się wydawać niemożliwe. Historia owszem wzruszająca, ale film „tylko” niezły, porządnie zagrany – Pan Andrzej Chyra zaaplikował mi niestety pewien niedosyt, za to Arkadiusz Jakubik i Pani Dorota Kolak są świetni. Zabrakło mi dramaturgii, studium psychologicznego głównego bohatera, lepszych dialogów. Raziły mnie wmontowane nieco na siłę, jak na mój skromny gust, klatki promujące miasto Lublin, w którym toczy się akcja… Sądzę, że można to było zrealizować w sposób bardziej subtelny… Z drugiej strony skoro miasto zainwestowało w produkcję filmu, to i wymagało…;) 6/10.

Lewiatan

Rosja, prowincja, korupcja, brak sprawiedliwości, zero praworządności i ktoś bardzo zachłanny, ktoś ustawiony na górnej części drabiny społecznej… Gdyby to był amerykański film nikt by na niego nie zwrócił większej uwagi… Ale w obecnej sytuacji politycznej, kiedy reżyser i producenci mają odwagę, aby promować go w świecie, to jest cytuję „Arcydzieło”… Nie dla mnie… Owszem piękne zdjęcia, bo i tereny piękne, ale nie przesadzajmy… film odkrywczy nie jest… a, że nazywa rzeczy po imieniu… Nazywa, ale czy to wystarczający powód, aby bić brawo? Przyznawać Złotego Globa w kategorii film nieanglojęzyczny?

Exodus

Porządnie nakręcona opowieść biblijna o życiu Mojżesza. Ci wszyscy, którzy ją znają z pewnością nie mogą spodziewać się gwałtownych zwrotów akcji, bo ich po prostu nie ma. Świetnie zobrazowana potęga ówczesnego Egiptu, bardzo dobra gra Christiana Bale’a <3, dobre efekty, zwłaszcza 7 plag. Przyznać jednak muszę, że spodziewałam się czegoś więcej w scenach rozstąpienia morza. Tu bardziej postawiono na fizyczne możliwości i realizm niż na zjawiskowość. Może i dobrze… Twórcy unikną w ten sposób zarzutów o stronniczość religijną w przedstawieniu biblijnego cudu. Mimo, że film jest długi ogląda się bardzo przyjemnie jednak nie sposób nie pokusić się porównanie z innym filmem inspirowanym Starym Testamentem – „Noe wybrany przez Boga” – Darren Aronofsky wygrywa…

Kebab i horoskop

Film obejrzałam w czasie ubiegłorocznego Festiwalu Filmowego w Gdyni i nie zamierzałam o nim pisać. Zdanie zmieniłam, ponieważ zauważyłam go w planie seansów Klubu Filmowego. Nie chcę tracić więcej czasu niż to konieczne – słaby słaby i jeszcze raz słaby. Domyślać się jedynie mogę, ze aspiracją twórców był obraz współczesnego człowieka pozbawionego celu życiowego, egzystującego bezwolnie bez planu na swoje istnienie, dającego się wykorzystywać, nie poszukującego motywacji, inspiracji, zamkniętego, bez sił na cokolwiek… Obraz mnie niesamowicie irytował i nudził… Wielka szkoda, że zagrał w nim Bartłomiej Topa, którego cenię. 
Ostrzegam przed zmarnowaniem czasu, ale jeśli ktoś woli sam się przekonać, życzę mimo wszystko miłego seansu…