Jak to będzie z tym końcem świata?

Jak to będzie z tym końcem świata?

Ostatnimi czasy wszyscy dookoła „trąbią“ o końcu świata. Przy czy samo określenie „trąbią“ jest dość bliskie pewnej wypowiedzi objętej domeną publiczną:

A gdy otworzył pieczęć siódmą, zapanowała w niebie cisza jakby na pół godziny. I ujrzałem siedmiu aniołów, którzy stoją przed Bogiem, a dano im siedem trąb. I przyszedł inny anioł, i stanął przy ołtarzu, mając złote naczynie na żar, i dano mu wiele kadzideł, aby dał je w ofierze jako modlitwy wszystkich świętych, na złoty ołtarz, który jest przed tronem. I wzniósł się dym kadzideł, jako modlitwy świętych, z ręki anioła przed Bogiem. Anioł zaś wziął naczynie na żar, napełnił je ogniem z ołtarza i zrzucił na ziemię, a nastąpiły gromy, głosy, błyskawice, trzęsienie ziemi. A siedmiu aniołów, mających siedem trąb, przygotowało się, aby zatrąbić. I pierwszy zatrąbił. A powstał grad i ogień – pomieszane z krwią, i spadły na ziemię. A spłonęła trzecia część ziemi i spłonęła trzecia część drzew, i spłonęła wszystka trawa zielona.

Pierwszy anioł – destrukcja fizyczna świata

O czym tu „trąbić“ w naszych czasach. Albo „trąbić“ na nasze czasy. Może jedno i drugie po trosze?

Moja niezapomniana babcia była jak była, ale będąc człowiekiem głębokiej wiary i wychowana na wsi, dość ciekawie odnosiła się do wszelkich katastrof klimatycznych. Zawsze wspominała, że to idzie koniec świata powoli. To było i jest u innych starszych osób takie najprostrze wyjaśnienie patologii w każdym aspekcie życia na Ziemi. Babcia w przeciwieństwie do dewotów kościelnych, nie ukrywała się za murami kościołów, żeby robić dobre wrażenie na kolędach. Sama była murem dla siebie. Sama stworzyła Kościół we wnętrzu swego umysłu.

Ja odrobinę przymykałem oko na katastrofy i wiarę babci. Przez całą komunę każda katastrofa była przekładana informacjami o próbach jądrowych wszelkiej maści. Wysyp doniesień z kraju i świata po 1989 roku był jak porażenie. Ludzie mieszkający w Polsce nie mogli tej masy przyswoić, przeanalizować i ugruntować jakąkolwiek opinię. Babcia chłonęła wieści i śmiała się albo mówła ojojoj. Zwracała jednak szczególną uwagę na informacje o kataklizmach, jakby jej szyszynka była wyczulona na sprawy ostateczne i co te sprawy znamionuje. Trzęsienie ziemi – babcia chłonie bardziej, prezydent – ojojoj albo śmiech, wylał wulkan – chłonie i analizuje, parlament – śmiech, głodne dzieci w Afryce – chłonie i analizuje, wylała Wisła – chłonie i analizuje. Nie słuchała Rydzyka w radio czy księdza w kościele. Miała jednak tę mądrość głupią, która po czterech klasach szkoły powszechnej i ciągłej obserwacji rzeczywistości dawała jej ogromną przewagę nad innymi. Dostrzegała niuanse, drobne zmiany przed blokiem, które wystarczały jej bardziej niż wszelkie wiadomości z kraju i ze świata. Była w stanie znaleźć rozwiązanie w problemie padających roślin wokół bloku, zdawała sobie sprawę z betonozy miejskich przestrzeni. Teraz każdy jest mądry, każdy wie, jak postępować z plastikiem czy innymi śmieciami. Po 1989 roku nie było jednak żadnych wytycznych, cywilizacyjna samowolka. A Stanisława z godną podziwu wytrwałością wszystkie plastiki myła i używała powtórnie, narzekając że jej, starej babie ciągle wciskają ten plastik, a ona wcale go nie chce i musi przechodzić piekło na Ziemi, bo nigdy nie wyrzuci plastiku do śmieci. Wszyscy słyszeli, że Niemcy mają przeraźliwie zaawansowany system segregacji śmieci. U nas zaś minęło kilkanaście lat, żeby ktokolwiek zaczął się tym przejmować. A babcia była nieugięta, nie wyrzucała plastików, kupowała na hali jedzenie i nie przynosiła czerwonej plastikowej imitacji wosku jako opakowanie żółtego sera.

śmiałem się z tej plasticzanej paranoi, każdy śmiał się z takich dziwnych staruszków. Teraz w wielu takich dziwactwach widzę dużą troskę o wszystko i już nie śmieję się z babci, że nie pozwalała mi wyrzucać kipów w plastikowym woreczku tylko kazała zawijać w papierowe reklamówki marketów.

Odrobinę sie rozpisałem o mojej babci, a gdzie jej do tych trąb, które są głównym tematem. Niech łącznikiem będzie to, że starzy

I drugi anioł zatrąbił: i jakby wielka góra płonąca ogniem została w morze rzucona, a trzecia część morza stała się krwią i wyginęła w morzu trzecia część stworzeń – te, które mają dusze – i trzecia część okrętów uległa zniszczeniu.

Drugi anioł – globalne ocieplenie

Czytałem ostatnio wywiad z Dalajlamą na temat sytuacji związanej z covidem oraz wszystkimi sprawami katastrofy klimatycznej. Na pytanie o kondycję ludzkiej cywilizacji, czy kiedykolwiek ludzie jako gatunek zwierzęcia się opamiętają, Dajlajlama bodaj zaczął się śmiać i powiadomił współrozmówcę o jednej tylko wersji wydarzeń. Tylko jedna sytuacja zmobilizowałaby ludzi do obrony Ziemi przed zniszczeniem – jeśli okazałoby się, że jednak na Marsie znajduje się cywilizacja. To jednak nie koniec – ta marsjańska cywilizacja byłaby bardziej zaawansowana technologicznie i zarazem agresywnie nastawiona do ludzi. Tylko wtedy wszyscy ludzie na Ziemi zjednoczyliby się przeciwko wspónemu wrogowi. W żadnym innym wypadku.

Możliwe, że Dalajlama widział film Tima Burtona Marsjanie atakują (1996), człowiek uśmiecha się z niedowierzaniem na samą myśl, że to co Burton przedstawił jako żartobliwą ironię na Amerykę, Dalajlama przekłada na współczesność roku 2020-2021. Uzmysławia, że to wcale nie był żart.

Tylko jak ugryźć ten temat, temat zmian na naszym globusie, kiedy zatrąbiła zwiasująca globalny kataklizm trąba? Nie mamy jako ludzkość zewnętrznego wroga z Marsa. Nic i Nikt z zewnątrz nie zatruwa naszych rzek, jezior, mórz i oceanów, Nic i Nikt nie wycina lasów do gołej ziemi, Nic i Nikt z zewnątrz nie tworzy powodzi, spalin, smogu, promieniowania radioaktywnego, raka płuc, depresji. To my jako ludzkość stworzyliśmy na Ziemi pierwsze piekło. Sami, przez wiele lat nieświadomi a później z premedytacją wyrządziliśmy niepoliczalne krzywdy lub straty dla życia na Ziemi.

I teraz co z tym zrobić? Przecież taka sytuacja oznacza, że trzeba wybrać wroga wśród ludzi lub w czynach części ludzi upatrywać znamion zbrodni z premedytacją. Tak wielu nie jest w stanie spojrzeć na florę z szacunkiem. Lepiej nam idzie z fauną, bo im wyższe w rozwoju zwierzęta, tym bardziej zbiera się nam na płacz widząc, że dwoje oczu w czaszce i cierpią. Ale wszystko jest względne – martwimy się pieskami zabijanymi w dalekiej Azji, a z rozkoszą myślimy o zjedzeniu zalaminowanego prosiątka „W CAŁOśCI“ w markecie, z kodem kreskowym na gładkim tyłeczku vel szynce, ba, szyneczce. Nawet osławieni Marsjanie i E.T. wypadałoby, by mieli parę oczu, uszu, ogólnie jakąś głowę, bo tylko taki głupiec jak Lem mógł wykoncypować, że da się ogarnąć oceanu jako jednego organizmu! Przecież to oczywista porażka! Gdzie oczy, uszy, głowa, korpus jakiś, żebyśmy jako ludzkość pochylili się nad tematem, jak nad jakimś pieskiem z Syczuanu.

I można powiedzieć, że tu leży pies pogrzebany! Nawet nie możemy jako jedynie właściwie panujący gatunek podjąć decyzji w sprawie psów, palstikowych wysp na oceanie, prosiąt w laminacie. Ogarnia nas w tych sprawach paraliż decyzyjny. I dobrze! Niech nam drży sumienie! Ale wracając do trąb, jak jako ludzie ludziom mamy dokonywać trwałych korekt. Jak mamy powiadomić wszystkich, którzy w rytm postępu geometrycznego będą wydobywać ropę, że od jutra nie będą mogli tak czynić? Ekoterroryzm! Każdy w tym momencie przypomina sobie nazizm i faszyzm i pułapkę interpretacji Nietzschego, Wagnera, Kierkegaarda czy Goethego. Szczerze wierzę, że każdego da się zaprzęgnąć do chorych planów, ale gdy widzi się takie nazwiska, to nie należy popadać w rozpacz, że się zaprzedali idei. Nie nie, nikt z nich nie żył w momencie błędnej interpetacji ich słów. A nawet, gdyby żyli, to przeszliby przez piekło wojny równie czysto moralnie jak Hermann Hesse. To moja jedyna wiara – człowiek osiąga pewien etap rozwoju, po osiągnięciu którego nie da się już powrócić do

I trzeci anioł zatrąbił: i spadła z nieba wielka gwiazda, płonąca jak pochodnia, a spadła na trzecią część rzek i na źródła wód. A imię gwiazdy zowie się Piołun. I trzecia część wód stała się piołunem, i wielu ludzi pomarło od wód, bo stały się gorzkie.

Trzeci anioł – używki i narkotyki


I czwarty anioł zatrąbił: i została rażona trzecia część słońca i trzecia część księżyca, i trzecia część gwiazd, tak iż zaćmiła się trzecia ich część i dzień nie jaśniał w trzeciej swej części, i noc – podobnie. I ujrzałem, a usłyszałem jednego orła lecącego przez środek nieba, mówiącego donośnym głosem: Biada, biada, biada mieszkańcom ziemi wskutek pozostałych głosów trąb trzech aniołów, którzy mają [jeszcze] trąbić!

Czwarty anioł – pomieszanie myśli, idei, destrukcja psychiczna

I piąty anioł zatrąbił: i ujrzałem gwiazdę, która z nieba spadła na ziemię, i dano jej klucz od studni Czeluści. I otworzyła studnię Czeluści, a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca, i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze. A z dymu wyszła szarańcza na ziemię, i dano jej moc, jaką mają ziemskie skorpiony. I powiedziano jej, by nie czyniła szkody trawie na ziemi ani żadnej zieleni, ani żadnemu drzewu, lecz tylko ludziom, którzy nie mają pieczęci Boga na czołach. I dano jej nakaz, by ich nie zabijała, lecz aby pięć miesięcy cierpieli katusze. A katusze przez nią zadane są jak zadane przez skorpiona, kiedy ugodzi człowieka. I w owe dni ludzie szukać będą śmierci, ale jej nie znajdą, i będą chcieli umrzeć, ale śmierć od nich ucieknie. A wygląd szarańczy: podobne do koni uszykowanych do boju, na głowach ich jakby wieńce podobne do złota, oblicza ich jakby oblicza ludzi, i miały włosy jakby włosy kobiet, a zęby ich były jakby zęby lwów, i przody tułowi miały jakby pancerze żelazne, a łoskot ich skrzydeł jak łoskot wielokonnych wozów, pędzących do boju. I mają ogony podobne do skorpionowych oraz żądła; a w ich ogonach jest ich moc szkodzenia ludziom przez pięć miesięcy. Mają nad sobą króla – anioła Czeluści; imię jego po hebrajsku: Abaddon, a w greckim języku ma imię Apollyon. Minęło pierwsze „biada”: oto jeszcze dwa „biada” potem nadchodzą.

Piąty anioł – szarańcza z Abaddonem/Apollyonem – ci, którzy mówią czynem swoją prawdę trzymając wagę i miecz – schizofrenicy, anarchiści, metalowcy, wyrzutki społeczeństwa, bezdomni. Wszyscy, którzy przeszli drogę i są w stanie rozeznać się w prawdzie i fałszu. Jak z Chrystusa miasta Tuwima.

I szósty anioł zatrąbił: i usłyszałem jeden głos od czterech rogów złotego ołtarza, który jest przed Bogiem, mówiący do szóstego anioła, który miał trąbę: Uwolnij czterech aniołów, związanych nad wielką rzeką, Eufratem! I zostali uwolnieni czterej aniołowie, gotowi na godzinę, dzień, miesiąc i rok, by pozabijać trzecią część ludzi. A liczba wojsk – konnicy: dwie miriady miriad – posłyszałem ich liczbę. I tak ujrzałem w widzeniu konie i tych, co na nich siedzieli, mających pancerze barwy ognia, hiacyntu i siarki. A głowy koni jak głowy lwów, a z pysków ich wychodzi ogień, dym i siarka. Od tych trzech plag została zabita trzecia część ludzi, od ognia, dymu i siarki, wychodzących z ich pysków. Moc bowiem koni jest w ich pyskach i w ich ogonach, bo ich ogony – podobne do węży: mają głowy i nimi czynią szkodę. A pozostali ludzie, nie zabici przez te plagi, nie odwrócili się od dzieł swoich rąk, tak by nie wielbić demonów ani bożków złotych, srebrnych, spiżowych, kamiennych, drewnianych, które nie mogą ni widzieć, ni słyszeć, ni chodzić, ani się nie odwrócili od swoich zabójstw, swych czarów, swego nierządu i swych kradzieży.

Anioł szósty – zwiastowanie rozwiązania czterech aniołów – Gabriela (zwiastowania, zmartwychwstania, miłosierdzia, kary, śmierci i objawienia), Israfila/Rafael (ratuje ostatnich, którzy zrozumieją – Bóg uzdrawia), Michała (ratuje ważąc – miecz i waga) i Azraila (nic już nie pomoże – anioł śmierci).

I siódmy anioł zatrąbił. A w niebie powstały donośne głosy mówiące: Nastało nad światem królowanie Pana naszego i Jego Pomazańca i będzie królować na wieki wieków! A dwudziestu czterech Starców, zasiadających na tronach swych przed tronem Boga, padło na oblicza i pokłon Bogu oddało, mówiąc: Dzięki czynimy Tobie, Panie, Boże wszechmogący, Który jesteś i Który byłeś, żeś objął wielką Twą władzę i zaczął królować. I rozgniewały się narody, a nadszedł Twój gniew i pora na umarłych, aby zostali osądzeni, i aby dać zapłatę sługom Twym prorokom i świętym, i tym, co się boją Twojego imienia, małym i wielkim, i aby zniszczyć tych, którzy niszczą ziemię.

Anioł siódmy – I rozgniewały się narody, a nadszedł Twój gniew i pora na umarłych, aby zostali osądzeni, i aby dać zapłatę sługom Twym prorokom i świętym, i tym, co się boją Twojego imienia, małym i wielkim, i aby zniszczyć tych, którzy niszczą Ziemię – tak będzie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *