Droga pomidora

Nasi dziadkowie i rodzice często planowali jadłospis domowy z wyprzedzeniem, najczęściej tygodniowym. Do dziś w wielu domach w zamrażarce czekają zamrożone potrawy i półprodukty specjalnie przygotowane na obiady, które bez zastanawiania wyjmuje się i gotuje, pozbywając się ciągłego zastanawiania nad dylematem w wielu domach: co dziś zrobić na obiad?!

Wiemy, że czasy idą naprzód. Nie ma kartek na mięso, a w zamrażarce tylko lód. Brak czasu powoduje, że zamawiamy pizzę z dowozem, czasami szastamy produktami na szybko kupionymi w marketach. W lodówce leży mnóstwo żywności, która marnieje z braku pomysłu na nią.

Przy odrobinie samozaparcia możemy wskrzesić tradycję mam i babć w sposób uszyty na miarę teraźniejszości. I tak jak one spróbować z wczorajszych ziemniaków zrobić kopytka, pyzy czy kluski śląskie. I przenieść ten pomysł na inne warzywa i owoce.

Jak to osiągnąć? Przykładem może być zwykły pomidor. Szlak pomidora może wyglądać następująco:

Poniedziałek – zupa pomidorowa z makaronem.

Wtorek – w garnku zostało pół garnka zupy i odrobina makaronu. Nikt nie chce już zupy, wszyscy w domu zastanawiają się nad zamówieniem czegoś na wynos. Tu przypomina nam się wczorajszy obiad. W lodówce została resztka koncentratu, zupełnie przypadkowo w szafce z puszkami znajdujemy pomidory krojone, makaronu pod dostatkiem. Resztę drogi już wszyscy znają – dziś na obiad będzie spaghetti!

Środa – powstał dylemat w środku tygodnia. Przejadły się już pomidory czy jeszcze nie? Po wtorkowym obiedzie został bowiem sos pomidorowy. Jeśli mamy już dość pomidorów, to tworzymy coś nowego a sos wstawiamy do lodówki.

Jeśli nie ma czasu na wybrzydzanie i obojętnym jest, co by zrobić na obiad, byleby zjeść i nie czekać na dostawę 45 minut, to może pizza?! Ciasto w cieplejszym miejscu wyrośnie w pół godziny, zetrzyjmy trochę sera, nagrzejmy piekarnik, rozgniećmy ciasto. Sos pomidorowy znika do posmarowania ciasta, my praktycznie w 45 minut zamiast jednej pizzy mamy trzy. Wszystko bez nerwowego obgryzania paznokci podczas odliczania minut do przybycia dostawcy z pizzerii.

Dodatkowo pośrednio zaoszczędziliśmy na paliwie, bo nikt nam tego jedzenia nie przywoził. Nie mamy też w domu hałdy opakowań styropianowych, papierowych i plastikowych, w które zazwyczaj pakuje się dania na wynos.

Powyższe wskazania można zastosować do wielu produktów. Potrzebna jest tylko odrobina wyobraźni. Jak nasze mamy i babcie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *