Road rage

Poranne korki i ja stojący na przystanku popalając papierosa, obserwujący te niesłyszane, a widziane przez szyby „kurwy” i „chuje”. Widzę tylko mimikę twarzy, grymasy, otwierane i zamykane usta, które wyrzucają z siebie bluzgi. A więc palę papierosa i przyglądam się, i przypomina mi się jeden film:

Los Angeles. Jest niezwykle upalny dzień. Mężczyzna w samochodzie, na którego tablicy rejestracyjnej widnieje napis D-Fens – od angielskiego „defense”, czyli obrona, stoi znów w korku ulicznym. Zaciska zęby i stara się zachować spokój, chociaż przeżywa trudny okres. Stracił pracę inżyniera i rozwiódł się z żoną. Teraz jedzie na przyjęcie urodzinowe swojej nieletniej córki. Upał w samochodzie staje się nie do wytrzymania. D-Fens bezskutecznie usiłuje uruchomić klimatyzację, nie udaje się mu również uchylić szyby. Latająca w środku auta mucha działa mu na nerwy. Nie może jej złapać i wpada we wściekłość. Porzuca samochód. Próbuje dodzwonić się do swojej byłej żony. Wkrótce brakuje mu drobnych do automatu telefonicznego. W pobliskim sklepie właściciel nie chce mu rozmienić dolara i żąda, aby coś kupił. Wymiana zdań kończy się bójką. D-Fens wychodzi ze zdemolowanego sklepu uzbrojony w kij baseballowy. Martin Prendergast, policjant z wydziału kryminalnego, jest ostatni dzień w pracy, odchodzi na emeryturę. Wśród kolegów uchodzi za niewygodnego outsidera, ale jest jedynym, który może powstrzymać D-Fensa, tykającą bombę zegarową w ludzkiej postaci…

A może to nie Martin Prendergast jest tym, który ma rozbroić tę tykającą bombę, może to właśnie ten krok wcześniej jest najważniejszy? Ten sprzedawca ze sklepu, ten ze stacji?

Przypadek D-Fensa ma już ugruntowaną w psychiatrii nazwę – road rage, czyli po polsku wściekłość drogowa. Zacytuję za czasopismem „Książki”:

W 1996 roku wściekły kierowca na obwodnicy Londynu (zwanej przez tubylców „najdłuższym parkingiem świata”) zamordował innego kierowcę i jego narzeczoną. W Los Angeles, mieście symbolu kultury samochodowej, Jack Nicholson miał dwa lata wcześniej atak „road rage” – wyskoczył z samochodu i powybijał szyby innemu kierowcy, który podobno nieelegancko się przed niego wcisnął w korku (i też stanął, tyle że parę metrów dalej).

Gately cytuje oficjalny raport, zgodnie z którym w latach 1990-1996 w USA miało miejsce 218 morderstw na tle „wściekłości drogowej”.

I tak właśnie pracownicy stacji są pomiędzy D-Fensem i Nicholsonem. Korek do obwodnicy gdańskiej i znajdzie się kilku „rejdżowców”, których trzeba „rozbroić” regułką:

– Witam na stacji…

– Proponuję snickersa…

– Dziękuję za wizytę i zapraszam ponownie…

A oni mają chęć obić ci twarz za te bzdety…

Cygańska dusza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *