KaOwiec

Poeta:
Proszę pana. Mam dla pana zasadniczą sprawę.

KaOwiec:
Słucham?

Poeta:
Proszę pana. W damskiej ubikacji napisane jest „GŁUPI KaOwiec”.

KaOwiec:

Jak? Jak? Jak?

Poeta:
W damskiej ubikacji napisane jest „GŁUPI KaOwiec”.

KaOwiec:
I pan to zauważył?

Poeta:
Tak proszę pana. Oto poszlaka.

KaOwiec:
No bardzo ładnie. Pan to trzyma. I bardzo dziękuje. Niech pan w dalszym ciągu trzyma oko i ucho na pulsie spraw… Niech pan ogólnie się orientuje co jak… W ogóle. Wie pan.

Poeta:
Dobrze.

KaOwiec:
Aaaa!

Poeta:
Co znowu?

KaOwiec:
A co pan robił w damskiej ubikacji?

Poeta:
Ja?

KaOwiec:
No przecież nie ja!

Poeta:
To jest schemat, proszę pana, gdy jest męska zajęta, wchodzę do pierwszej
wolnej.

KaOwiec:
Nie. Nie. Nie. Nie. Nie. Co pan robił w damskiej ubikacji?

Poeta:
A co się robi w ubikacji proszę pana?

KaOwiec:
Ale w damskiej. Co pan robił w damskiej ubikacji?

Poeta:
To samo robiłem co i w męskiej.

KaOwiec:
Kolego. Kolego. Pewnych spraw nie możemy przeginać. Niech pan o tym pamięta.

Poeta:
Proszę pana. Przeginać.

KaOwiec:
Nie. Nie.

Poeta:
Pan nigdy nie był w damskiej ubikacji?

* * *

Samochody, samochody w mojej głowie, bez przerwy ziuu, ziuu, ziuu. Stoję przykuty do kasy, mamroczę szóstą czy siódmą godzinę z rzędu standardy, regułki, zalecenia, duszno mi. Nie mogę po prostu powiedzieć: witaj, jak mija dzień, jakieś jedzonko dla pana/pani, może kawka, żeby postawić na nogi. Takie zwykłem, niezobowiązujące gadki, które rozerwą ten pancerz oficjalności lub pseudo luzactwa w stylu “do zobaczenia, szerokiej drogi”, bo przecież “w naszej firmie mówienie ‘do widzenia’ nie jest standardem. To klepię i ja wyssane z palca głupoty standardy, żeby się nie wychylać, bo przecież każdy może być Tajemniczym Klientem, dosłownie Każdy. Śmierć człowieka, początek biologicznej wersji androida, ziszczenie marzeń biotechnologów za sprawą idiotycznych mózgoburz działu marketingu i wiecznie nam panującego…

– Koleżanki, koledzy, dostałem sms z innej stacji, że jedzie do nas KaOwiec – powiedział przełożony. – Koszule w spodnie, standardy i promocje na maksa. I naturalny uśmiech na twarzy!

… i wiecznie nam panującego KaOwca. Zdruzgotanym, sponiewieranym psychicznie będę. A już myślałem, że dotrwam do tej dwunastej godziny bez takich niespodzianek! Nie chwal dnia, oj nie chwal!

Rzeczywistość gwałtownie zawirowała. DOTRWAJ zamieniło się na PRZETRWAJ. Tak więc PRZETRWAJ!

Zajechał. Rejestracja znana, logo firmy jest. To on! Pan cyklicznych występów i jednorazowych olśnień. Kwintesencja połączenia biur firmowych i szarej rzeczywistości stacji. Coś na kształt łącznika w wojsku. Albo “kabla” i megafonu w jednym.

Wysiadł. Gospodarskim okiem omiata połać placu przed stacją. Szybkie zerknięcie na trawniki. Każda chwila, każdy moment jest wykorzystywany do sprawdzenia standardów stacji. Nic nie umknie przed wzrokiem KaOwca.

Wszedł do budynku. Zamiast iść do biura udał się do ubikacji, by móc sikając przyjrzeć się czystości przybytku i skrupulatności w wypełnianiu tabelki z podpisami pracowników. Zauważa coś na kształt śladu fekaliów obok muszli, do tego jakaś brązowa plamka pod pisuarem. To nie może obejść się bez echa! Karta stacji ucierpi!

Wyjście z toalety męskiej. Wejście do toalety damskiej. Podpaska. Notatka. To nie może się obejść bez echa!

KaOwiec wychodzi z toalet i mówiąc w końcu “dzień dobry” personelowi podąża na zaplecze do biura. Tu przaśnie i rubasznie, na wesoło trzeba z menadżerem stacji, który kiedyś był kierownikiem. Przaśność i rubaszność może poskutkować łatwiejszemu wydobyciu informacji, które zdyskredytują pracę, obniżą punkty na karcie stacji.

Tym razem nic! Ale jest trochę gówienka i PODPASKA W DAMSKIEJ!

A teraz kochani sprzedawcy! I jak pomyślał, tak zrobił. Stolik dla klientów czas zająć. Posłuchamy jak pracują ci, którzy są naszą wizytówką, naszym orężem w walce o klienta!

– Hot doga, kawę proponuję.

– Nie, dziękuję.

– Karta na punkty?

– Nie, nie mam, dziękuję.

– Zbiera pan kupony?

– Nie, nie zbieram, zapłacić chcę tylko!

Dziesiąta godzina tego samego. Następny:

– Hot doga, kawę proponuję.

– Nie, dziękuję.

– Karta na punkty?

– Nie, nie mam, dziękuję.

– Zbiera pan kupony?

– Nie, nie zbieram, zapłacić chcę tylko!

Następny:

– Hot doga, kawę proponuję.

– Zapłacić chcę tylko!

KaOwiec siedzi przy stoliku dla klientów konsumujących i udaje, że ciężko wklepuje cyfry do excela. Ucho jednak jest czujne, przenosi każdą wibrację dźwięku do mózgu, gdzie każde wypowiadane na sali sprzedaży słowo poddawane jest głębokiej analizie. Rodzi się koncepcja, którą przy pierwszej nadarzającej się okazji przedstawi Weronice.

Nadeszła ta okazja.

– Pani Weroniko, mam kilka uwag do pani obsługi. Pani kontakt z klientem jest zbyt mechaniczny, taki automatyczny.

– Yhy (… a niby jaki ma być po dziewięciu godzinach stania i pieprzenia tych farmazonów!!!).

– Powinna pani, pani Weroniko, spróbować podejść do zagadnienia sprzedaży hot dogów na luzie, z inwencją, z zaangażowaniem i niewymuszonym uśmiechem. Przecież wiem, że pani to wszystko potrafi.

– Yhy (… inwencja, zaangażowanie, co za głupek, po prostu debil; ciekawe co zaproponuje …).

KaOwiec stanął przy kasie przed ladą z hot dogami i zaczęło się:

– A gdyby to zrobić tak: POLECAM HOT DOGA Z PRZEPYSZNĄ KIEŁBASKĄ WE WSPANIALE WYPIECZONEJ BUŁCE. ŻYCZY PAN SOBIE? DO TEGO PROPONUJĘ CAŁĄ GAMĘ PRZEPYSZNYCH SOSÓW, NA PRZYKŁAD KETCHUP Z TOSKAŃSKICH POMIDORÓW ALBO SALSĘ PRZYNOSZĄCĄ NA MYŚL SŁONECZNY MEKSYK!

Czyż nie można tego zrobić właśnie w taki sposób? Klient musi się poczuć wyjątkowo, musi czuć, że ma wybór i może zadecydować. Możliwość swobodnej decyzji jest czymś, co oszałamia potencjalnego klienta. Czyż nie tak, pani Weroniko?

– Hmmm (… już to widzę w praktyce, ile on tu jeszcze będzie siedzieć?!).

– Albo dajmy na to przykład kawy: PROPONUJĘ SZEROKI WACHLARZ PRODUKTÓW Z KAWIARKI. MOŻE PAN WYBRAĆ ESPRESSO DOPPIO ALBO CAFE LATTE. WSZYSTKIE KAWY MOŻNA URACZYĆ SYROPEM ORZECHOWYM BĄDŹ TOFFI. DO TEGO POSYPKA Z CZEKOLADY!

Widzi pani, pani Weroniko, czy widzi pani różnicę w mojej i pani prezentacji produktu? Istotnym elementem jest to, żeby WYKAZAĆ DODATKOWĄ KORZYŚĆ! Inaczej polegniecie podczas wizyty TAJEMNICZEGO KLIENTA! A przecież nie o to chodzi.Wszyscy pracujemy dla dobra naszej firmy!

– Okej, będę próbować – odpowiedziała Weronika.

Spokojną atmosferę nauki marketingu przerwało dwóch panów, którzy postanowili zakupić Rocznik:

– Rocznik poproszę. Pół literka, pani Weroniko kochana!

– POLECAM HOT DOGA Z PRZEPYSZNĄ KIEŁBASKĄ WE WSPANIALE WYPIECZONEJ BUŁCE. ŻYCZY PAN SOBIE? DO TEGO PROPONUJĘ CAŁĄ GAMĘ PRZEPYSZNYCH SOSÓW, NA PRZYKŁAD KETCHUP Z TOSKAŃSKICH POMIDORÓW ALBO SALSĘ PRZYNOSZĄCĄ NA MYŚL SŁONECZNY MEKSYK!

– Pani Weroniko, co jest? My tu Rocznik a pani nam tu takie gadki z hot dogami. Bez sensu. Może po drugim Roczniku nas najdzie ochota, hehe.

I tak próbowała pani Weronika z innymi stałymi bywalcami, póki KaOwiec siedział na sali. Płonęła ze wstydu, a Obszarowy zadowolony słuchał i płonął z zachwytu. Podczas drugiej wolnej chwili pani Weronika podeszła do KO i zapytała:

– I ja mam tak do wszystkich mówić? Do znajomych, do stałych klientów, może do brata też?

– Pani Weroniko, może pani nie mówić stałym klientom, bratu czy znajomym! Tylko niech oni panią zatrudnią! Na razie to my zatrudniamy i my PROPONUJEMY KAŻDEMU!

Aaa, i jeszcze jedno. Naszym standardem nie jest mówienie DO WIDZENIA. Naszym standardem jest mówienie DO ZOBACZENIA, SZEROKIEJ DROGI, MIŁEGO DNIA. W żadnym wypadku DO WIDZENIA czy DOBRANOC!

Standardy były, toalety były, teren zewnętrzny był, menadżer był. Czas podsumować wizytę. Pięćdziesiąt cztery minuty! Dobry czas! Karta stacji na siedemdziesiąt osiem procent, o punkt procentowy mniej od progu premiowego! Czyli dwa plusy, a nawet trzy! GPS śledzący czas przebywania na stacji w widełkach, menadżer po kieszeni, a KaOwiec premia!

Sukces, sukces za sukcesem!

Pojechał!

Stoimy na papierosie. Rozmowa.

– Nie chce mi się gadać …

– Pierdolony KaOwiec!

– Nawet do damskiej toalety wlezie! Ech, szkoda gadać …

– Gorzej niż w “Rejsie”! Tam przynajmniej był ŻYCZLIWY, który uprzejmie DONOSIŁ…

– A tu dwa w jednym…

– Szkoda gadać…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *