„Książka” Zbigniewa Herberta

Wiersz KsiążkaZbigniewa Herberta dedykowany jest Ryszardowi Przybylskiemu i tym samym zasygnalizowany zostaje znaczący związek między wierszem Herberta a życiem i twórczością Przybylskiego. Tenżepolski eseista i badacz literatury jest autorem wielu tekstów dotyczących szeroko pojmowanego klasycyzmu w kulturze, a w szczególności w literaturze. Jest on również jednym z obrońców idei klasycystycznych we współczesnym świecie, idei, które chronią przed nieuporządkowanymi, chaotycznymi wartościami XX i XXI wieku. Wydaje się, że Herbert poprzez tę dedykację wchodzi w specyficzny dialog z Przybylskim i jego tekstem Et in Arcadia ego, dotyczącym mitu arkadyjskiego w twórczości Mendelsztama, Eliota i Różewicza.1Tak więc możemy wyznaczyć wspólne pole, którego dotyczą oba teksty – Arkadia, Eden. Jest to z pewnością również pewien ukłon w stronę Przybylskiego jako obrońcy wartości klasycznych.

A więc Książka– książka, która poprzez zdrobnienie od księgi, staje się bliższa podmiotowi. Dlaczego właśnie zdrobnienie od księgi, skąd mamy pewność, że nie jest to zwykła książka, że jest to Biblia? Odpowiedź daje początek drugiej strofy:
Od pół wieku tkwię po uszy w Księdze pierwszej rozdział trzeci wers VII

Sięgając do źródła, do trzeciego rozdziału Księgi Rodzaju i wyławiając wers VII – A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski2 dochodzimy do punktu w historii pojedynczego człowieka i całej ludzkości, który znamionuje akt poznania dobra i zła oraz dalszych konsekwencji sprzeniewierzenia się Bogu. Podmiot liryczny „tkwi po uszy” w tym właśnie miejscu, powoli i starannie, litera po literze, stara się on wydobyć właściwy sens tego wersu. Dodać również należy, iż w tym dokładnie momencie mamy wyraźną styczność z mitem arkadyjskim Przybylskiego. Podmiot liryczny dochodząc do momentu sprzeniewierzenia się pierwszych ludzi słowom Boga nie może wyjść poza bramy raju, tkwi w tym momencie upadku człowieka. Jest to zarazem próba wyjścia, jak też obawa przed opuszczeniem Raju.
Wątpliwości, które ogarniają podmiot podczas kontemplacji nad Książką, próbuje częściowo rozwiać sama Książka, która:

łagodnie mnie napomina nie pozwala
bym zbyt szybko biegł w takt toczącej się frazy
każe wrócić do początku wciąż zaczynać od nowa

oraz
… poucza:
najgorszą rzeczą w sprawach ducha jest pośpiech
i jednocześnie pociesza: masz lata przed sobą

Słowa „wypowiadane” przez Książkę stają się o wiele bardziej znaczące, gdy uchwyci się źródło tychże wersów. Ukazane powyżej pouczenie pochodziz Księgi Koheleta:

Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem (Koh 3,1)3

Dzięki temu zabiegowi daje się zauważyć podmiot jako postać, która czyta Biblię i zarazem Biblia staje się rozmówcą podmiotu poprzez swoją zawartość. Spersonifikowana Książka poucza swą własną treścią o pośpiechu w sprawach ducha, pociesza również, aby podmiot nie martwił się o czas, gdyż czas jest dany przez Boga, a Książka-Księgazaś to Słowo Boże. Można w tym momencie wiersza uznać za prawomocne, iż podmiot liryczny, poprzez kontemplacyjne podejście do tytułowej Książki, wchodzi w bezpośrednią relację z Bogiem.

Następna strofa ukazuje napomnienie podmiotu lirycznego przez Książkę – Boga:

zapomnij że czeka ciebie jeszcze dużo stronic
Tomów łez bibliotek czytaj dokładnie rozdział trzeci
W nim bowiem jest klucz i przepaść początek i koniec

Ponownie pojawiasię odniesieniado Biblii, ponownie Książka mówi sama sobą, sama o sobie poprzez Apokalipsę św. Jana:

Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba,
który miał klucz od Czeluści
(przepaści) (Ap 20,1)4

oraz

Stało się.
Jam Alfa i Omega,
Początek i Koniec.
(Ap 21,6)5
Widzimy więc na przestrzeni tej jednej strofy typowy przykład biblijnej prefiguracji Księgi Rodzaju w Apokalipsie św. Jana.
Ostatnie słowa, wypowiedziane przez Książkę-Księgę w kierunku podmiotu lirycznego, ukazują czytelnikowi sytuację, w której może on domyślić się, kim jest podmiot liryczny – świece, inkaust wskazują pośrednio na zamierzchłe czasy rękopiśmiennictwa. W dwóch wersach kończących wypowiedź Księgi-Boga pojawia się nakazanie:

kopiuj ściśle jakbyś odbijał w lustrze
słowa niezrozumiale wyblakle o trojakim znaczeniu

Lustro jest w tym przypadku symbolem nieskazitelności kopii, słowa boże nie mogą się zmienić, muszą pozostać identyczne w stosunku do oryginału. Czymże zaś są owe słowa niezrozumiałe wyblakłe o trojakim znaczeniu? Również w tym przypadku Książka mówi samasobą, gdyż trojakie znaczenie posiada słowo amen:

– jako imię Boga:

To mówi Amen,
Świadek wierny i prawdomówny,
Początek stworzenia Bożego (Ap 3,14)6

jako stwierdzenie prawdy, przysięga (polskie „zaprawdę”):

W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje (J 16,23)7
– jako czynność wyrażającą moc woli, potęgę ducha – „niech tak się stanie”; pojawia się w tym sensie na końcu modlitw wznoszonych przez ludzi do Boga.
Zakończenie utworu przenosi ciężar wypowiedzi z powrotem na podmiot liryczny. Przyznaje się on do ułomności. Pojawiają się również braciaz drwinami i szyderczymi spojrzeniami, bieglejsi w sztuce – znowu mamy do czynienia ze wspomnianymi wcześniej braćmi duchownymi, którzy są lepszymi skrybami, drwiącymi z powolnego, niespiesznego odczytywania – przepisywania Księgi pierwszej, rozdziału III, wersu VII o późnym zimowym świcie.
Jeśli odwołać się do biografii autora Książki, do Zbigniewa Herberta, to po głębszym zastanowieniu się nad słowami „bracia” i „sztuka”, możemy wysnuć wniosek, iż wspominani bracia mogą być pisarzami, poetami naszych czasów, nowoczesnymi, postmodernistycznymi piewcami „nowego”, do których w opozycji staje podmiot liryczny – Zbigniew Herbert wraz ze swoimi klasycznymi korzeniami i Ryszardem Przybylskim jako współobrońcą trwałych, niezmiennych i ponadczasowych wartości.
1http://culture.pl/pl/tworca/ryszard-przybylski [dostęp: 10. 12. 2014 r.]
2Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, opracowanie zbiorowe, Poznań-Warszawa 1971, s. 25.
3Tamże, s. 739.
4Tamże, s. 1414.
5Tamże, s. 1415.
6Tamże, s. 1400.

7Tamże, s. 1235.

Dawid Podsiadło z Curly Heads na koncercie w Trójce

W niedzielę 22 lutego w Studiu Koncertowym im. Agnieszki Osieckiej przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 wystąpi grupa Curly Heads. Podczas koncertu Dawid Podsiadło i jego przyjaciele zaprezentują utwory z debiutanckiej płyty „Ruby Dress Skinny Dog”. Transmisja na antenie Trójki od godz. 20.05.

Zespół powstał w 2010 roku w Dąbrowie Górniczej. Tworzą go: Dawid Podsiadło – wokal, Oskar Bała – gitara, Tomek Szuliński – gitara, Tomek Skuta – bas i Damian Lis – bębny. – O ile pięć lat temu nie traktowaliśmy naszego grania zbyt poważnie, to dziś chyba już nikt z nas nie wyobraża sobie, że moglibyśmy się rozstać z muzyką i ze sobą nawzajem. Dziś muzyka jest dla nas najważniejsza, zaraz po rodzinie i miłości – mówił Piotrowi Stelmachowi jesienią ub.r. w Trójkowej audycji „Offensywa” Oskar Bała, współzałożyciel zespołu. – Mamy mnóstwo szczęścia w życiu. Dzięki temu, że mogliśmy sobie zawsze ufać, to dziś jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy – dodał wówczas, mając na myśli premierę debiutanckiego krążka Curly Heads, wokalista i lider zespołu –  Dawid Podsiadło.
Krążek „Ruby Dress Skinny Dog” ukazał się w momencie, kiedy Dawid Podsiadło był cenionym i rozpoznawalnym artystą. Przypomnijmy – w 2012 roku wokalista Curly Heads w brawurowym stylu wygrał program „X-Factor”, a rok później ukazała się jego debiutancka solowa płyta „Comfort and Happiness”. Album odniósł wielki sukces, posypały się nagrody i propozycje koncertów. Obecnie Dawid Podsiadło swoją karierę prowadzi dwutorowo – koncertuje i nagrywa wraz ze swoim zespołem, ale nie stroni również od występów solowych.
Występ Curly Heads w Studiu im. Agnieszki Osieckiej nie będzie debiutem Dawida w Trójce – 15 września 2013 roku wokalista promował przy ul. Myśliwieckiej 3/5/7 swój solowy, debiutancki materiał, za który otrzymał później prestiżową nagrodę – „Mateusza Trójki”. Tak zaczęła się jego przyjaźń z Programem 3 Polskiego Radia – w tym samym roku artysta wziął udział (wraz z Arturem Andrusem i Zbigniewem Zamachowskim) w kampanii wizerunkowej  „Trójka nie nadaje bzdur. Pokazuje je tylko w reklamie”. Spotkała się ona z ogromną sympatią słuchaczy i otrzymała nagrodę Klubu Twórców Reklamy – organizatora Polskiego Konkursu Reklamy.
Obecnie wokalista prowadzi na antenie Radiowej Czwórki swój autorski program muzyczny „Podsiadówka” (sobota, godz. 12.00-14.00).
Transmisja koncertu Curly Heads w Muzycznym Studiu im. Agnieszki Osieckiej w niedzielę 22 lutego o godz. 20.05. Gospodarzem wieczoru będzie Piotr Stelmach.

Na Wschodzie bez zmian

Wydarzenieopowiedzianeprzez znajomą. Krakowskie Targi Książki, wszyscy pod krawatem, sweterki w stonowanych barwach, nikt się nie wychyla. Pojawia się Andrzej Stasiuk, w dresach, delikatna konsternacja wśród części odwiedzających targi. Poza? Zapewne. Prowokacja? Również. Przede wszystkim jednak jest to rodzaj komunikacji z otoczeniem. Stasiuk zdaje się mówić: patrzcie, jestem pisarzem, w miarę dobrym pisarzem, ale zarazem jestem w pewnym sensie także dresem, siedzącym na przystanku PKS i popijającym tanie trunki. Jestem reprezentantem Polski B. Tak więc sacrum przemieszane z profanum, zachodnie standardy przemieszane z obrazem podupadłego wschodu Polski. Nie inaczej jest w ostatniej książce Stasiuka pt. Wschód.

Rekomendacja na ostatniej stronie okładki zachęca do odbycia wraz ze Stasiukiem podróży na Podlasie, ku „wschodniej ścianie”, i dalej, do Rosji, do Chin, do Mongolii. Podróż odbywa się wdwóch płaszczyznach. Jedną z nich są nazwy geograficzne, topografie miast i dzikich terenów, roślinność lub jej brak, wiatry i susze. Z drugiej strony obcujemy z autorem, jego przemyśleniami, jego spojrzeniem na większe i mniejsze problemy przeszłości i współczesności, zarówno te intymne, jak i społeczne. Stasiuk „zanurza się” w określony rejon geograficzny w sposób jak najbardziej fizykalny, by „wypłynąć” na jego powierzchnię z całym bagażem przemyśleń i spostrzeżeń.

Jarmarki na Podlasiu w latach sześćdziesiątych, ukazane jak w piosence Maryli Rodowicz, zestawione ze współczesnym obrazem imitacji galerii handlowych na obrzeżach Polski. I tam, i tu błyskotki, niepotrzebne nikomu na dłużej rekwizyty banału i tandety. Tam produkowała je inicjatywa prywatna, szkalowana przez komunistyczne państwo, tu wszystko jest made in China albo może made in PRC. Z obserwacji tamtego i tego przechodzi Stasiuk myślami, i zarazem z plecakiem, do współczesnych Chin. Według niego już nawet nie współczesnych, ale futurystycznych Chin, zaspokajających swą narodową produkcją każdą banalną, komercyjną zachciankę. Spoglądając na przygraniczne chińskie miasto-widmo, zwiastujące przyszłość regionu, przenosi się na obrzeża zardzewiałej i zabetonowanej Rosji oraz na tereny nomadów Wschodu – do Mongolii. W tym trójkącie widzi przeszłość, teraźniejszość i przyszłość krańca Azji. 

Stasiuk w swoich spostrzeżeniach ukazuje dojrzałość charakterystyczną dla ludzi z dużym bagażem doświadczeń. Pozornie nic nie znaczące zestawienia, podobne do przykładowych podlaskich jarmarków i odległej Azji, pojawiają się raz za razem na kartach Wschodu. Widać obrzeża Warszawy z jej wschodnim płucem, Pragą, w oddali zaś nowoczesne wieżowce zachodniego brzegu Wisły. Widać resztki PGR-ów pośród wspomnień kolektywnej pracy i sowieckich żołnierzy, jedzących kury razem z pierzem. Widać matkę, oddającą się w ręce Radia Maryja, widać dawne i współczesne cerkwie. I wszystko to w większym lub mniejszym związku z tym, co tajemnicze, czasami mroczne, czasami groteskowe. Z Azją namaszczoną tymi samymi skazami komunizmu jak wiele miejsc w Polsce, jak wielu ludzi tam i tu.

Przytoczone tematy i sposób ich ujęcia pokazują Andrzeja Stasiuka jako człowieka, który jest w stanie znaleźć w tym „wschodnim chaosie” metodę, jakąś podskórną zasadę działania maszynerii mentalno-ideologicznej. Możliwe, że czytał Zapiski oficera Armii Czerwonej Sergiusza Piaseckiego, ale nie prowokuje swoich czytelników do uśmiechu. Wschód jest pomyślany jako podróż w drugą stronę, w opozycji do Zapisków…, w strony rodzinne czegoś nieokiełznanego. We wchłonięciu tej atmosfery pomaga Stasiukowi WykopAndrieja Płatonowa. Płatonow pozwalamu odczuć wschodnią mentalność, którakształtowałaprzestrzeńprzemierzaną i doświadczaną przez Stasiuka. Parafrazując popularną opinię o Rosji, można powiedzieć, że Wschód to nie obszar geograficznytylko stan umysłu.